Newsy muzyczne

Recenzja: Lao Che - "Dzieciom"

Lao Che niejednokrotnie zaskakiwało swoich fanów. Najnowsza, szósta płyta płockiego sekstetu może nie robi wielkiej rewolucji w muzycznej ścieżce zespołu, ale na pewno po raz kolejny udowadnia jego pomysłowość koncepcyjną.

Muzycy Lao Che deklarują, że „Dzieciom” to płyta dla dużych dzieci. Takich, które zmagają się z codziennymi trudami i jednocześnie starają się wychować własne dzieci. Cały koncept zaczyna się mocno orientalnym i pulsująco-dudniącym „Dżinem”. Spraw Dżinie/Najjaśniejszy hologramie/Kiedy dzieci w świat mi ruszą,/Zło niech nogę złamie –  śpiewa nieco mantrowo w tym utworze Spięty. Z kolei singlowy „Tu” ma w sobie dość kuglarski klimat. I ponownie mamy do czynienia z charakterystycznym stylem pisania wokalisty. Sprawa oczywista/Szatan jest sadysta/A czemu niemiły, z jakiej przyczyny/Sam może nieboże i nie ma dziewczyny to jeden z lepszych fragmentów na płycie. Elektronicznie zabarwiona „Wojenka” zmienia nieco klimat. Kolejne zderzenie świata dziecięcego z dorosłym owocuje trudnymi refleksjami. Natomiast wykrzykiwane pod koniec utworu Ja Wisła, Ja Wisła! jednoznacznie kojarzy się z płytą „Powstanie Warszawskie”. Ciekawie prezentują się oba „tomy” „Bajki O Misiu”. Słowami Córeńko/Za górami, za lasami/Za czterema Burger Kingami/ rozpoczyna pierwszą odsłonę tej specyficznej kołysankę Spięty. Druga natomiast kojarzy się nieco z dokonaniami grupy... Strachy Na Lachy. Tu jednak podmiot liryczny pisze swą opowieść z perspektywy tytułowego Misia. Kurde Misie/ A może mi to śni się? No właśnie. Kapitalnie natomiast wypada najdłuższa na płycie „Z kamerą wśród zwierząt buszujących w sieci”. Wrażenie jest takie, jakby postpunka zagrano w rytmie muzyki kubańskiej, przechodzącej dalej w swing, a pod koniec nawet w muzykę klezmerską. Zaś tekst to słodko-gorzka opowieść o poruszaniu się po Internecie. Ta przygoda, przygodą nie zawsze dla dzieci/Z kamerką wśród zwierząt buszujących w sieci– przestrzega ostatecznie autor. Ujmuje delikatna, jazzowa „Errata” zaśpiewana przez Spiętego dość wysoko. To idealny numer na koniec długiego wieczoru. „Legenda o Smoku” może natomiast kojarzyć się z dokonaniami Franka Zappy. Mocno pokręcone gitary i połamany, szybki rytm sprawiają, że to najbardziej intensywny numer z całej płyty. Album wieńczy elegijny w wymowie i bigbeatowy muzycznie „A chciałem o sobie”. I choć jestem duży, czasem robię się mały/Choć dzieci się jeszcze nie zorientowały/A o Tobie im powiem, że Ci wisi w niebie/Czy ktoś w Ciebie wierzy/Idzie chyba o to, by uwierzyć w siebie... puentuje Spięty.

„Dzieciom” to specyficzna pamiątka/dedykacja zespołu dla dzieci. Nie tylko swoich, ale i dla wszystkich. Słuchaczom pozostaje refleksja nad tekstami Spiętego. Jestem przekonany, że często będą do nich wracać. 

Autor: Maciej Majewski