Newsy muzyczne

Recenzja: Hurts - "Surrender"

Grupa Hurts na swoim trzecim albumie prezentuje muzykę pozornie lekką, łatwą i wciąż dość nośną.

Po tytułowym nieco gospelowym intrze wybrzmiewa singlowe „Some Kind Of Heaven”. Rytmiczny podkład, trochę przeładowany elektroniką i damskimi zaśpiewami, naturalnie zachęca do tańca. Trochę lepiej wypada „Why”, który ponownie chwytliwą rytmiką i prostymi partiami syntezatora pobudza do ruchu, a słowa refrenu „If this is love, so why does it hurt so much? zostają w głowie. Z kolei nieco „depeszowy” „Nothing Will Be Bigger Than Us” ma zadatki na hymn stadionowy. Na tym tle dość smutno i patetycznie brzmi drugi singiel, czyli „Rolling Stone”. Zdecydowanie najlepiej na płycie prezentuje się natomiast kapitalnie funkujący „Lights”. Mam jednak nieodparte wrażenie, że nazwa zespołu w formie czasownika przewija się przed teksty grupy nadmiernie często...  Zaś utwory „Kaleidoscope” i nieco coldplayowy „Wings” przypominają, że gdzieś już to słyszeliśmy... „Wish” robi już znacznie lepsze wrażenie. Ta ballada z prostą linią fortepianową i „smyczkową” partią stanowi całkiem udaną przeciwwagę dla reszty. Niestety ckliwe „Perfect Timing” ponownie psuje całość, którą wieńczy już typowo „hurtsowe” „Weight Of The World” i powolne „Policewoman”.

„Surrender” jest zdecydowanie płytą dla największych fanów Hurts. Takich, którzy bezkrytycznym okiem patrzą na swoich idoli. Reszta, jak chociażby niżej podpisany, może czuć się trochę zawiedziona.

Autor: Maciej Majewski

Pokrewne wątki: