Newsy muzyczne

Recenzja: The Flaming Lips - Oczy Mlody

Wayne Coyne i jego kosmiczna grupa powracają z nowym, czternastym albumem studyjnym, który powinien zostać szybko okrzyknięty jednym z najlepszych w dorobku płytowym The Flaming Lips.

Ta płyta to zagadka, której przeniknięcie oznacza otwarcie drzwi nieokrzesanej wyobraźni Coyne’a; jednakże, nie o rozwiązywanie tej zagadki chodzi, lecz o jej radosne, wielokrotne przeżywanie. Już na starcie, czyli przy tytule i okładce, jest intrygująco. Coyne bynajmniej nie odkrył w swojej rodzinie polskich korzeni, ani nie sięgnął po Stanisława Lema w oryginale. Tytuł płyty oraz niektórych piosenek, zostały wypatrzone w polskim przekładzie „Close to Home” Erskine’a Caldwella („Blisko domu”). Nie ich znaczenie gra tu rolę, a brzmienie słów. A jakie to ma przełożenie na muzykę?

Nie od dziś wiadomo, że The Flaming Lips lubią zaskakiwać, eksperymentować, prowokować – po prostu penetrować swoim nieograniczonym brzmieniem fantazję słuchaczy. Ich twórczość nie zawsze spotykała się ze zrozumieniem i uznaniem, ale jedno z całą stanowczością należy im oddać – renesans psychodelicznych odmian rocka zawdzięczamy w dużej mierze właśnie im. To Coyne stworzył w otoczeniu kolegów współczesną efemerydę klasycznych, kosmicznych zespołów takich jak Gong czy Hawkwind. To ich płyty udowodniły, jak doskonale można łączyć przebojowy pop z artystycznymi , eksperymentalnymi wybiegami, tworząc albumy na miarę The Beatles czy Pink Floyd. To wreszcie oni wypchnęli przed szereg brzmienie alternatywne, które z grubsza obowiązuje do dziś.

Co zatem przynoszą na „Oczy Mlody”? Coś, co sprawiło, że stali się rozpoznawalni na przełomie tysiącleci przy okazji albumów „The Soft Bulletin” oraz „Yoshimi Battles the Pink Robots”. To de facto powrót do założeń tamtych brzmień – elektroniczno-gitarowych awangardowych zagadek pod powłoką psychodelicznej przebojowości rodem z San Francisco i Londynu, latem 1967. Coyne i spółka zaciągają nas ponownie do statku kosmicznego, który przenosi nas do krain widocznych jedynie w snach lub pod wpływem środków odurzających. Zespół nie szczędzi słuchaczowi efektu pozytywnego zagubienia w muzyce, kiedy nie sposób jest odróżnić koniec i początek kolejnych kompozycji. Bardzo łatwo jest zapomnieć się przy tej muzyce, należy zatem uważać i patrzeć przed siebie oraz pod nogi.

Odnoszę wrażenie, że The Flaming Lips chcieli tą płytą wyrazić swoje zmęczenie, tudzież znużenie, kontrowersyjnymi i mocno doświadczalnymi nagraniami ostatnich kilku lat. „Oczy Mlody” to jakby przewietrzenie studia z oparów THC, oraz chłodny prysznic po zbyt długim kacu. To chęć ponownego wejścia do znajomej wody, która kilkanaście lat temu przyniosła im sukces komercyjny. Aż nadto udowodnili w ostatnich latach, chociażby na „The Terror” lub albumie z Miley Cyrus, że twórcze szaleństwo i inteligentna prowokacja nie są im obce; teraz przyszła pora przypomnieć sobie, co do tego szaleństwa pchnęło ich na samym początku. Nie znaczy to, że „Oczy Mlody” to łatwy album. Jednakże, jego enigma pochłania od pierwszych minut i nie puszcza do samego końca.

Właśnie na samym końcu słychać bowiem głos wspomnianej Miley Cyrus, którą Coyne ponownie zaprosił do współpracy celem odkażenia z wirusów zepsucia pseudo-kulturą pop. „We a Famly” to przebój na miarę „Yoshimi...” oraz „Race For the Prize”, sygnatury zespołu. „Oczy Mlody” zaraża swoją witalnością, fascynuje nagą głębią, zachwyca prostotą w objęciach kompleksowości. To miejsce, gdzie „Dzieci Pana Astronoma” Wandy Chotomskiej witają się z Milesem Davisem, a coraz bardziej elektroniczna rzeczywistość topi się w oku słońca na marsjańskiej plaży. „The Flaming Lips” idą naprzód, tam gdzie astronauci słuchają „Pet Sounds”, a odrobina new age na codzień jeszcze nikomu nie zaszkodziła. To duże wydarzenie, bynajmniej nie z uwagi na obecność Miley. 

Autor: Jakub Oślak

Pokrewne wątki:

The Rookles wydadzą drugi album

2020-07-04

13 lipca do sklepów trafi nowy album otwockiej grupy The Rookles zatytułowany "Draw The Line".

Czytaj więcej...

Marszałek po raz trzeci

2020-07-04

Marszałek (wcześniej wątpliwie znany jako Pizdudski) skrócił nazwę i rozwinął formę. Ukazała się jego nowa płyta zatytułowana "III".

Czytaj więcej...

Przed czym ucieka Artur Rojek?

2020-07-04

“A miało być jak we śnie”, trzeci singiel z albumu artysty zatytułowanego „Kundel”, który miał swoją premierę w marcu tego roku. W nowym singlu pojawia się gość specjalny – Taco Hemingway.

Czytaj więcej...

Matt Dusk na letnim wietrze

2020-07-04

Matt Dusk prezentuje drugi singiel z nadchodzącej płyty i zaprasza na koncert live, który odbędzie się w najbliższą niedzielę o 20:00.

Czytaj więcej...

David Gilmour powrócił z nowym singlem

2020-07-03

"Yes, I have ghosts" to pierwszy nowy singiel Davida Gilmoura od pięciu lat. Inspiracją dla tego utworu, w którym wystąpiła jego córka Romany była nowa powieść Polly Samson "A Theatre for Dreamers".

Czytaj więcej...

Na Tak wciąż żyje

2020-07-03

Grupa Na Tak zaprezentowała klip do utworu "Sprawdź czy żyję"

Czytaj więcej...

Poezja Baczyńskiego zabrzmi w rocznicę powstania

2020-07-03

Z okazji obchodów 76. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego Muzeum Powstania Warszawskiego przygotowało wyjątkowe wydarzenie muzyczne – album „Astronomia poety. Baczyński” z piosenkami na podstawie wierszy Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, w wykonaniu Meli Koteluk i zespołu Kwadrofonik.

Czytaj więcej...

Muniek Staszczyk z czwartym singlem z "Syna Miasta"

2020-07-03

„Bo życie jest…” to czwarty singiel z mającego status Złotej Płyty albumu "Syn Miasta" Muńka Staszczyka, wydanego w październiku 2019 roku.

Czytaj więcej...

Bluszcz znowu zakwitnie

2020-07-02

Formacja Bluszcz powraca z nowym singlem. „Mars Volta” to pierwszy utwór zwiastujący trzeci krążek zespołu.

Czytaj więcej...

Requiem Records przypomni Ziemię Mindel Würm

2020-07-02

Latem tego roku do sprzedaży trafi album zapomnianego już trójmiejskiego duetu Ziemia Mindel Würm.

Czytaj więcej...

Koniec treści

Brak więcej stron do załadowania