Newsy muzyczne

Recenzja: Peter Murphy - Bare-Boned And Sacred

Były wokalista grupy Bauhaus przygotował nowy album koncertowy z utworami w "obnażonych" aranżacjach. Płytę ocenił nasz recenzent Jakub Oślak.

Peter Murphy wielokrotnie udowadniał, że jest artystą uformowanym z najcenniejszego dla muzyki kruszcu. To gość nieprzewidywalny, przewrotny, z chochlikiem w oczach; a jednocześnie niezwykle wrażliwy, inteligentny i do cna oddany swojej muzie. Szaleństwa Bauhausu to jedno, solowe rytuały to drugie, a teraz dostajemy coś, mam wrażenie, trzeciego. To Murphy bez maski, bez peleryny, bez ołtarza i katafalku. To „rozebrany” występ artysty, który na czas tej konkretnej trasy koncertowej (nazwanej znamiennie „Stripped”), zrzucił swoją okrasę sceniczną i spoczął na krześle z gitarą. Towarzyszy mu dwóch muzyków (druga gitara, skrzypce, ozdobniki), ale na pierwszym planie płonie on – jego zwęglony głos, magiczne słowa, mroczna przeszłość i wiedza tajemna zaklęta w spojrzeniu.

Każda moja myśl o Peterze nieodmiennie przywołuje jeden obraz – scenę w klatce z „Zagadki nieśmiertelności”. Ten wampiryczny, „gotycki” image odbijał mu się czkawką przez całe twórcze życie. Cóż jednak można poradzić, gdy nasz bohater dysponuje bardziej upiornym obliczem niż Bela Lugosi, który przy Murphym wygląda jak z Teatru Sensacji „Kobra”. Oblicze zaś współgra z głosem barytonowym, jazgotliwym i warczącym, oraz słowami wprost z Nekronomikonu lub Kwiatów Zła. To wszystko wpływa na wyobraźnię słuchaczy, widzącym w Peterze kogoś w rodzaju mistyka ciemności, który swoją muzyką odsłania przed nami rąbka tajemnicy wieczności. Wszystko to może raz na zawsze odejść w niepamięć, gdy posłuchamy Murphy’ego śpiewającego na „Bare Boned and Sacred”.

Jeśli mógłbym pokusić się o jakiekolwiek porównanie, to słuchając tego zapisu koncertu z Nowego Jorku przychodzi mi na myśl neofolk, odłam muzyki postindustrialnej. Cała sztuka sprowadza się tam i tu do głosu i gitary, słów wieszczących zagładę oraz kalejdoskopu nastrojów w odcieniach sepii. Paradoksalnie, Murphy zasiadający na stołku z gitarą nie nosi masek, sztucznych zębów ani maskary. Dżinsy i koszula, ciepły uśmiech i błysk radości w oczach (Waszej wyobraźni, obok muzyki, niech pomogą zdjęcia z koncertów na tej trasie). I to co najważniejsze – wspaniała muzyka, która z przenikliwego teatru strachu zmieniła się w nastrojowe ballady i czarne kołysanki o północy. Ukazując swoje człowieczeństwo, paradoksalnie, Peter Murphy skupia uwagę słuchaczy wyłącznie na muzyce.

Sam repertuar płyty oraz koncertu został moim zdaniem dobrany wybornie. Peter nigdy nie należał do osób, które zrobią cokolwiek pod publiczność. Także i teraz, na płycie znajdziemy przegląd piosenek zarówno z zakamarków płyt, jak i „A Strange Kind of Love” i „Marlenę Dietrich”. Są nowości – „Lion” oraz „The Rose” – jak i numery z teczki Bauhaus, „King Volcano” czy „Silent Hedges”. A nade wszystko „The Bewlay Brothers”, cover Davida Bowie z płyty „Hunky Dory”. Coverowałem Bowiego zanim to stało się modne, mógłby powiedzieć Peter Murphy; a nawet wystąpiłem u jego boku w „Zagadce nieśmiertelności”. Oczywiście nigdy tego nie powiedział, a zamiast tego dostarczył nam niezwykły wieczór w towarzystwie piosenek, które dzięki płycie można przeżywać po wielokroć.

Peter Murphy dysponuje czymś, co mogę określić magnetyzmem. Źródło magii jego piosenek w dużej mierze spoczywa w jego osobowości i dorobku życia. To postać, która doskonale odnalazłaby się w filmach takich jak „Niebo nad Berlinem” Wendersa czy „Tylko kochankowie przeżyją” Jarmusha. Z wiekiem głos mu się obniżył, co jest naturalne, tak jak u Cohena czy Iggy Popa. Ale dzięki temu jego twórczość pozostaje świeża i wielobarwna, a nade wszystko śmiertelnie poważna. To piosenki człowieka, który nie ma na celu uwodzenia publiczności i wysysania z fanów krwi. To tajemny rytuał, misterium dźwięku na ołtarzu muzyki, ofiara z łez i potu, którą składa artysta. Myślę, że możemy czuć się szczęśliwi, że możemy w nim uczestniczyć, choćby dzięki plastikowym krążkom. 

 

Autor: Jakub Oślak

Pokrewne wątki:

Kaśka Sochacka zapowiada 'Ciche Dni'

2021-03-05

Debiutancki albumu Kaśki Sochackiej „Ciche dni” ukaże się 26 marca 2021 roku nakładem Jazzboy Records. Za finalny kształt piosenek razem z Kaśką odpowiadają: Agata Trafalska (pomoc przy tekstach) i Olek Świerkot (produkcja) - tandem, który dał się poznać przy debiucie Korteza („Bumerang”) i jego drugiej płycie („Mój dom”).

Czytaj więcej...

Mighty Oaks zapraszają do Meksyku

2021-03-05

Ukazał sie singel "Mexico" zapowiadający nową płytę trio Mighty Oaks.

Czytaj więcej...

So Much Love hoduje 'Nasturcje'

2021-03-05

Stacjonujący pod Poznaniem duet muzyczno/życiowy So Much Love pracuje nad debiutancką płytą "Nasturcje", która będzie utrzymana w klimatach dream-pop.

Czytaj więcej...

Budka Suflera i Felicjan Andrzejczak w 'Maskach'

2021-03-04

"Maski" to trzeci utwór, który pochodzi z najnowszej płyty Budki Suflera & Felicjana Andrzejczaka „10 lat samotności”.

Czytaj więcej...

Whispering Sons z dwoma nowymi singlami

2021-03-04

Belgijska gwiazda post-punka wydała dwie kolejne zapowiedzi nowego drugiego albumu, który ukaże się 18 czerwca.

Czytaj więcej...

Dorota i Henryk Miśkiewiczowie zapowiadają 'Naszą Miłość'

2021-03-04

Album "Nasza Miłość" to pierwszy, wspólny projekt ojca i córki, saksofonisty i wokalistki jazzowej. Nieprzypadkowo ukazuje się on w roku 70. urodzin Henryka Miśkiewicza…

Czytaj więcej...

Van Morrison zapowiada nową płytę

2021-03-03

Van Morrison zapowiada swój 42 krążek album. „Latest Record Project: Volume 1” ukaże się 7 maja i będzie to jego najbardziej dynamiczna płyta od lat.

Czytaj więcej...

Dystopijny świat Brodki

2021-03-03

Do sieci trafił właśnie teledysk do pierwszego singla zatytułowanego „Game Change” z nadchodzącego autorskiego albumu Brodki.

Czytaj więcej...

'Zaplątana' Hey J

2021-03-03

„Zaplątani” to drugi po „Na Nowo” singel zwiastujący nową ep-kę Hey J „Na Nowo”. Premiera płyty jest zapowiedziana na 8 marca.

Czytaj więcej...

Max Bravura zaprezentował 'Myśliwych'

2021-03-03

Niespełna miesiąc po premierze albumu „Too Bravura” Max Bravura prezentuje teledysk do singla „Myśliwi’. To kolejna okazja by przenieść się w unikalny świat Maćka Wachowiaka i jego współpracowników.

Czytaj więcej...

Koniec treści

Brak więcej stron do załadowania