Newsy muzyczne

Relacja: Depeche Mode w Warszawie

Grupa Depeche Mode zagrała wczoraj wyśmienity koncert na warszawskim stadionie PGE Narodowy. Zapraszamy do lektury naszej relacji z tego wydarzenia.

Będzie zwięzło i bez sentymentów. Depeche Mode ponownie rozdali karty w Polsce wypełniając po brzegi PGE Narodowy w Warszawie, wiejąc wiatrem wśród łanów uniesionych rąk. Fani DM od wielu lat są wzorcową grupą muzycznej społeczności, subkulturą jednego zespołu, której życie i rytm codzienności wyznacza status quo tych właśnie artystów. Nic zatem dziwnego, że na twarzach przybyłego do Warszawy tłumu widać było promienie szczęścia, natchnienia, wręcz ekstazy. Depeche Mode nigdy nie szczędzili Polsce swojej obecności – był to ich dziewiąty koncert w naszym kraju, a w planach są przecież trzy kolejne. Za tydzień miną 32 lata od kiedy wystąpili po raz pierwszy na warszawskim Torwarze (i od kiedy po raz ostatni zagrali „Puppets”). Warto zatem przyjrzeć się, co ci weterani mają nam do zaproponowania i czy aby czas nie rzucił piaskiem w tryby starej maszyny.

Dave Gahan na scenie to wciąż zwierzę. Wypełnia przestrzeń, nie przestaje biegać, pozuje w teatralnym stylu, bez przerwy zabawia publiczność. Jego relacja z widownią, jako frontmana na najwyższym poziomie uwielbienia, opiera się na energii. Doskonale wie, że publiczność DM przychodzi na ich koncerty śpiewać, skakać, machać rękami, celebrować uwielbianą muzykę. Co chwila oddawał refren do odśpiewania tłumowi, a ten zdzierał gardła jak tylko trzewia pozwalały – „Stripped”, „Everything Counts”, „Enjoy the Silence”, „Personal Jesus”, „I Feel You”. Jedynymi chwilami odpoczynku dla Dave’a są piosenki śpiewane przez Martina Gore. Wszelkie ślady niedyspozycji zdrowotnej, jaka dopadła go w Mińsku (jakże współczuję Białorusinom!) należą do przeszłości, mimo iż zapowiadała się powtórka nieprzyjemnych wydarzeń z maja 2009.

W cieniu Dave’a, tylko pozornie, pozostaje Martin – nieśmiały blondwłosy cherubin, mózg zespołu i autor większości kompozycji. Gdy podchodzi do mikrofonu aby zaśpiewać jedną ze swoich najpiękniejszych ballad, publiczność szaleje. Wrzask dziewcząt – pół żartem, pół serio – przeszywa słuch jak pluszowy sztylet, a trybuny Narodowego przystraja plejada światełek. Nawet potężni, podchmieleni samce alfa są wzruszeni, gdy słyszą „A Question of Lust” lub „Somebody”. „Home” tradycyjnie już podtrzymywany chórem publiczności, rozjaśnia zamyślone oblicze Martina. Gore i Gahan widzieli już w życiu dużo, ale co zrobić, gdy publiczność nie daje im skończyć? Rozanieleni i uradowani razem dyrygują śpiewem wniebowziętych fanów. Warsaw you ARE the best, mówi Dave. Pewnie Kijów, Moskwa i Kluż usłyszą to samo, ale jakie to ma znaczenie w takich chwilach?

Warto wspomnieć o całym zespole jako powierniku brzmienia – wypadli znacznie lepiej, niż ostatnio, w tym samym miejscu, 4 lata temu niemalże co do dnia. Tym razem występ był bardziej zacięty, sprawny, dynamiczny, chociaż zespół nie od razu wszedł na najwyższe obroty. Sporo utworów podziwialiśmy już tradycyjnie w bardziej rozbudowanych wersjach, które nieodmiennie zaskakują i dodają jeszcze więcej wartości w podziwianiu muzyki na żywo. Andy Fletcher jak zwykle przebywał w swoim świecie, podrygując za klawiszami i wykonując obrządkowe gesty. Na scenie obecni byli także Christian Eigner oraz Peter Gordeno, którzy od lat wspierają zespół na żywo i w studiu. Dzięki nim pod koniec koncertu nastąpił wzruszający moment, gdy DM wykonali „Heroes” Davida Bowie. Na ekranie żałobna flaga, a Gahan posyła jeden ze swoich całusów w kierunku nieba, tam gdzie jego idol.

Wracając do Gahana, jeśli ktoś podważa jego mijające z wiekiem zdolności wokalne, powinien był przyjść i posłuchać „In Your Room”. Kolejny wzruszający moment – jedna z najbardziej lubianych, dramatycznych piosenek DM, opatrzona jak zwykle przygotowanym filmem. Gahan miał wtedy publiczność wokół palca – nie przez tańcowanie i pajacowanie, lecz to jak zaśpiewał, głęboko i wzruszająco. Ukłon do samej ziemi wskazywał jednoznacznie, że był sam z siebie zadowolony. Nie inaczej, gdy przyszła pora na klasyki – „Enjoy the Silence” oraz „Never Let Me Down Again”. To cały sens chodzenia na koncerty, stania pod sceną i zdzierania gardeł. W takich chwilach widownia działa we wspólnocie, przeniesiona na inny poziom komunikacji. We’re flying high, we’re watching the world pass us by, never want to come down, never want to put my feet back on the ground.

Podsumowując, Depeche Mode po raz kolejny dali popis nieprzemijającej mocy, która jednoczy im miłość i oddanie fanów na całym świecie. Lata lecą, perypetiami życiowymi Gahana można obdzielić kilku innych muzyków (przecież „Barrel of a Gun” to piosenka o nim), a mimo to pozostają nie do zdarcia. Kto chce narzekać na pewno znajdzie powód – nie ma Alana, nie ma Vince’a, skończyli się na „Violator”, skończyli się na „Speak & Spell”, nagłośnienie na Narodowym jak zwykle do dupy. Ja powiem tak: nowy materiał ze „Spirit” wypadł doskonale, w szczególności „Cover Me” oraz „Poison Heart”. Nagłośnienie było bez zarzutu, chociaż zakładam że ci, którzy siedzieli na samej górze na końcu mogli tego tak nie odebrać. Ja też nie słyszałem wszystkiego idealnie – to wina tych wariatów wokół mnie, którzy drą się ile sił w trzewiach, a ja razem z nimi: Everything counts in large amounts!

Autor: Jakub Oślak

Pokrewne wątki:

"T.Cover" od wczoraj w sprzedaży

2018-11-17

Bednarek & 5 Element oraz Pola Rise promują "T.Cover".

Czytaj więcej...

Nowy singel Frontside

2018-11-17

Zespół Frontside prezentuje nowy teledysk promujący wydany we wrześniu album "Zmartwychwstanie".

Czytaj więcej...

Sofi Tukker po raz pierwszy w Polsce

2018-11-16

Nowojorski duet Sofi Tukker zagra 25 marca w warszawskiej Proximie.

Czytaj więcej...

Shining na dwóch koncertach w Polsce

2018-11-16

Norweska grupa Shining zagra w lutym dwa koncerty w Warszawie i Wrocławiu.

Czytaj więcej...

Noibla z teledyskiem do "Atlantis"

2018-11-16

Klip do utworu "Atlantis" promuje album "Hesitation" krakowskiej formacji Noibla.

Czytaj więcej...

Zobacz debiutancki klip białostockiego White Noise

2018-11-16

"i Find Myself" to tytuł nowego singla białostockiej formacji White Noise.

Czytaj więcej...

Madrugada wystąpi w Warszawie

2018-11-15

20 marca w warszawskim klubie Niebo wystąpi ceniona norweska grupa Madrugada w oryginalnym składzie.

Czytaj więcej...

Dance with the Dead powróci do Warszawy

2018-11-15

Po prawie rocznej przerwie od ostatniego koncertu w Polsce jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w świecie synthwave’u, czyli Dance With The Dead wróci do Warszawy.

Czytaj więcej...

dEUS zagra w Gdańsku

2018-11-15

Jedna z największych gwiazd belgijskiej sceny alternatywnej wystąpi 2 maja w gdańskim B90.

Czytaj więcej...

Muchy pełne "Miłości"

2018-11-14

Miłość” to pierwszy singiel zapowiadający nową płytę Much, nad którą zespół pracuje w pierwotnym składzie: Michał Wiraszko, Piotr Maciejewski, Szymon Waliszewski i Stefan Czerwiński (dołączył do zespołu w 2013).

Czytaj więcej...

Koniec treści

Brak więcej stron do załadowania