Recenzje

2013-03-11
Hurts - "Exile"
Druga płyta grupy Hurts jest milowym krokiem naprzód w rozwoju tego wykonawcy.
Wykonawca: Hurts
Wytwórnia: Sony Music
Rok wydania: 2013

Kup w

Po ogromnym sukcesie debiutanckiego albumu "Happiness", muzycy Hurts mieli pełną świadomość tego, że druga płyta będzie ich "być albo nie być" w branży muzycznej. Nie brakowało przecież głosów, że Hurts to grupa jednego przeboju ("Wonderful Life"), a ich twórczość skierowana jest głównie do nastoletniej bądź "radiowej" publiczności. Poza tym: nie od dziś wiadomo, jak wielu wykonawców "wyłożyło się" na drugich płytach. Wszystko to sprawiło, że w obozie Hurts panowała pełna moblizacja podczas pracy nad "Exile", a w wywiadach poprzedzających premierę płyty muzycy zapowiadali, że będzie to zbiór "lepszych kompozycji, bogatszych aranżacji i bardziej szalonych pomysłów". Dodatkowo, nowa płyta miała traktować o tak mrocznych tematach jak śmierć i cierpienie.

I już pierwsze przesłuchanie "Exile" przekonuje, że Theo Hutchcraft i Adam Anderson nie zmarnowali czasu w studio nagraniowym. Jeśli "Happiness", pomimo kilku świetnych momentów, raziło młodzieńczą, romantyczną naiwnością, to "Exile" brzmi jak w pełni świadome dzieło dojrzałego, pewnego siebie zespołu. Oczywiście Hurts nie zrezygnowali z patentów, które przyniosły im sukces na pierwszej płycie i dlatego nie brak tu bardzo ładnych ballad ("Somebody To Die For", "The Crow", zaśpiewane z towarzyszeniem samego pianina "Guilt" czy epickie, wzbogacone o partię chóru "Help").

Jednak to, co róźni "Exile" od poprzedniczki, to przede wszystkim o wiele więcej nawiązań do gitarowego rocka a la Coldplay. I nie jest to zarzut, gdyż korzystając z inspiracji grupą Chrisa Martina Hurts stworzyli własną jakość. A takie numery jak "Miracle" (najbardziej rockowy numer w historii Hurts), czy wspomniane już "Heaven" i "The Crow" robią duże wrażenie i należą do najlepszych w dyskografii Hurts. Jest tu także o wiele więcej tanecznych numerów w stylu Pet Shop Boys ("Only You", "Heaven"), które bez problemu mogą zawojować parkiety klubów z ambitniejszą muzyką.

Nie brakuje na tej płycie i niespodzianek. Do takich na pewno można zaliczyć "The Road", który z powodzeniem mógłby wyjść spod ręki Trenta Reznora (tak, tak!), otwierający płytę utwor tytułowy budzący skojarzenia z "przybrudzonymi" dźwiękowo dokonaniami Depeche Mode z albumu "Sounds Of The Universe" czy też "Sandman", który ma w sobie dalekie echa...muzyki r'n'b!!

Najistotniejsze jednak jest to, że te wszystkie elementy są do siebie dopasowane w przemyślany sposób. Odnoszę wrażenie, że nie ma tu ani jednego przypadkowego dźwięku. Dzięki tej płycie "Hurts" mają szansę na zdobycie nowych rzesz fanów i zerwanie z opinią zespołu "z list przebojów" oraz wizerunkiem ładnych chłopców w drogich garniturach. Czego im życzę, bo na to zasługują jak mało kto.

1. Exile
2. Miracle
3. Sandman
4. Blind
5. Only You
6. The Road
7. Cupid
8. Mercy
9. The Crow
10. Somebody To Die For
11. The Rope
12. Help

Autor: Grzegorz Szklarek