Recenzje

2013-09-03
Nine Inch Nails - "Hesitation Marks"
Fonograficzny powrót Nine Inch Nails po pięcioletniej przerwie.
Wykonawca: Nine Inch Nails
Wytwórnia: Universal Music Poland
Rok wydania: 2013

Kup w

Wydanie "Hesitation Marks" było oczekiwane przez fanów Trenta Reznora z dużymi nadziejami, ale i obawami. Z jednej strony pięć lat przerwy to wiele, aby doprowadzić fanów do "białej gorączki", ale z drugiej strony: po drodze Reznor wstąpił w związek małżeński, dorobił się gromadki dzieci, nagrał nagrodzone Oscarem i Złotymi Globami soundtracki do "Dziewczyny z tatuażem" oraz "The Social Network", no i przede wszystkim dojrzał oraz wyszedł z narkotykowego nałogu. Nie zapomnijmy także o wydanym wiosną tego roku, bardzo przeciętnym albumie "Welcome Oblivion" projektu How To Destroy Angels, w skład którego, oprócz Reznora, weszła jego żona Mariqueen Maandig. Jeśli miała to być zapowiedź "Hesitation Marks", to mogła przyprawić fanów o zawał serca.

Obawy dotyczące "Hesitation Marks" okazały się płonne. Co prawda nie jest to najlepsza płyta w dyskografii Nine Inch Nails i daleko jej do takich klasycznych dzieł jak chociażby "The Downward Spiral" czy "The Fragile", ale jest na tej płycie dużo jasnych punktów.

Czynniki, o których wspomniałem na początku spowodowały, że w Reznorze nie ma już prawie nic z buntownika wykrzykującego swoją wściekłość i strach na płytach z lat dziewięćdziesiątych. Właściwie tylko trzy utwory przypominają stare, dobre czasy: mocne, industrialno-rockowe "Everything", zbliżone w klimacie "In Two" i "Came Back Haunted", które w bardzo udany sposób łączy w sobie przebojowość z industrialem. W pozostałych utworach gitary służą bardziej jako tło dla dźwięków generowanych przez instrumenty klawiszowe, sekwencery i inne elektroniczne gadżety. Dzięki temu jest to chyba najbardziej elektroniczny krążek Nine Inch Nails i nie tak dalekie od prawdy były przedpremierowe opinie, że "Hesitation Marks" jest bardzo zbliżone do debiutanckiego albumu "Pretty Hate Machine" z 1989 roku. W kilku kompozycjach Reznor postawił na klimat oraz nastrój, a takie utwory jak chociażby "Find My Way", "Running", "Various Methods Of Escape" czy "While I'm Still Here" zaskakują delikatnością brzmienia i momentami ocierają niemal o ciszę.

W jednym Reznor się nie zmienił. Wciąż serwuje nam świetne melodie. Choć, jak już wspomniałem, nie ma tu utworów, które mogłyby zmierzyć się z największymi dokonaniami Nine Inch Nails sprzed lat, to jednak długimi chwilami słucha się tej płyty z wypiekami na twarzy. "Copy Of A", "Came Back Haunted" czy najpiękniejsze na tej płycie "Find My Way" zostają w głowie na długo.

Udany powrót Nine Inch Nails i miejmy nadzieję, że Reznorowi nie przyjdą do głowy kolejne zawieszenia działalności zespołu czy inne tego rodzaju fanaberie. Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.

 

Autor: Grzegorz Szklarek