Recenzje

2015-09-04
Iron Maiden - "The Book Of Souls"
Iron Maiden nagrało jedną z najlepszych płyt w swojej dyskografii.
Wykonawca: Iron Maiden
Wytwórnia: Warner
Rok wydania: 2015

Aby porwać się na nagranie płyty, która trwa aż 92 minuty, a trzy z jedenastu utworów trwają powyżej 10 minut trzeba być naprawdę pewnym zarówno swoich umiejętności, jak i wysokiej jakości stworzonego produktu. W przypadku Iron Maiden trudno jest mówić o braku doświadczenia czy umiejętności, ale już nie takie zespoły "rozkładały się" na tak długich płytach.

Nowy album "Ajronów" powstał w tym samym studiu nagraniowym co płyta "Brave New World" z 2000 roku, a producentem "The Book Of Soul" był stary znajomy zespołu Kevin Shirley. Jak twierdzą sami muzycy wspaniała atmosfera panująca w trakcie sesji nagraniowych (Bruce Dickinson: Czuliśmy się jak w domu, a pomysły same przychodziły) miała decydujący wpływ na dużą ilość i wysoką jakość nagranego materiału. 

"The Book Of Souls" mieni się różnymi barwami. Są na tej płycie klasyczne utwory heavy metalowe, jest hard rock w stylu Deep Purple (np. otwierający płytę "If Eternity Should Fall"), są wreszcie prog-metalowe, trwające po kilkanaście minut kolosy, które są perła,i w koronie tego albumu: "The Red And The Black", "The Book Of Souls" i opus magnum płyty, zamykający całość "Empire Of The Clouds". Te trzy kompozycje zdumiewają zmianami tempa, bogactwem solówek gitarowych, wyczuciem, z jakim śpiewa Bruce Dickinson (znakomicie przechodzi od wysokiego śpiewu po deklamacje). Zresztą cała płyta jest popisem umiejętności każdego z muzyków Iron Maiden. Każdy z nich dokłada cegiełkę do monumentalnego gmachu, jakim jest "The Book Of Souls". Tutaj mamy znakomitą solówkę na gitarze, tam popis perkusisty, tu z kolei Bruce Dickinson pokazuje co umie zrobić z wokalem.

Słuchając tego albumu czas upływa niezauważalnie. Płyta się kończy, a my ze zdziwieniem stwierdzamy, że właśnie minęło kolejne 90 minut naszego życia. Ale jednocześnie mamy poczucie, że nie był to czas zmarnowany, lecz poświęcony na poznanie czegoś bardzo wartościowego. I to jest największa wartość tej płyty. 


Autor: Grzegorz Szklarek