Recenzje

2016-12-29
Nine Inch Nails - "Not The Actual Events"
Nie od dziś wiadomo, że Trent Reznor od lat z(a)wodzi swoich fanów. Nie inaczej jest w przypadku nowej, wydanej nieco znienacka ep-ki.
Wykonawca: Nine Inch Nails
Wytwórnia: The Null Corporation
Rok wydania: 2016

Po dyskusyjnym albumie „Hesitation Marks” sprzed 3 lat, nie wiadomo było za bardzo, czego się spodziewać po Nine Inch Nails w przyszłości. Tymczasem Reznor po raz kolejny w swojej karierze postawił na mniejszą formę, proponując dwudziestojednominutowe wydawnictwo zatytułowane „Not The Actual Events”.  Otwiera je chropowaty niespełna dwuminutowy „Branches/Bones”. Ściana dźwięku, nerwowy bit, krzykliwy wokal ucina się nagle, by ustąpić miejsca jednostajnemu „Dear World”, który przypomina wczesne elektroniczne dokonania Moby’ego, ale słychać też w nim rytmiczne echo „Heresy” z „The Downward Spiral”. Dużo lepiej wypada „She’s Gone Away”, który brzmi jak zmutowana wersja „Risingson” Massive Attack. Do tego w tle przebija się głos żony Reznora, Mariqueen Maandig. W „The Idea Of You” bębni Dave Grohl, sam zaś numer brzmi niczym zakręcona i skondensowana ścieżka dźwiękowa do thrillera drogi. Całość zamyka natomiast singlowe powolne, industrialne w posłuchu „Burning Bright (Field On Fire)”.

Trent Reznor zapowiada, że  „Not The Actual Events”, to dopiero początek nowych produkcji pod szyldem NIN. Jeśli chciał w ten sposób zaprezentować to, co chodzi mu muzycznie po głowie, to w porządku, Przydałoby się jednak trochę odsiewu i pewnej selekcji w doborze materiału, bo pomysłów jak zwykle mu nie brakuje. Wystarczy je tylko odpowiednio poukładać ze sobą, a to jak wiemy Trent Reznor robić potrafi nawet wybitnie.

Autor: Maciej Majewski