Recenzje

2017-06-11
Amarok - "Hunt"
"Płyta robi wręcz piorunujące pierwsze wrażenie. Czy to naprawdę polska produkcja? Można ją bez wstydu pomylić chociażby z ostatnimi dokonaniami Archive" - między innymi tak o pierwszym od 13 lat wydawnictwie studyjnym warszawskiego Amarok napisał Jakub Oślak.
Wykonawca: Amarok
Wytwórnia: Musicom
Rok wydania: 2017

Amarok – samotny, demoniczny wilk z mitologii inuickiej. Amarok – arcydzieło Mike’a Oldfielda z roku 1990, obiekt uwielbienia tych, co usłyszeli. Wreszcie, Amarok –Michał Wojtas, jeden z najbardziej utalentowanych muzyków i kompozytorów parających się prog-rockiem w Polsce. Nasza rodzima prog-rockowa tradycja pozostaje dosyć skromna, ale jakże barwna: Niemen, SBB, wczesna Budka, Klan, Nurt, Collage, Abraxas, Quidam, Riverside oczywiście, oraz najmłodsi – Indukti, Lion Shepherd. Skromna, ale w swojej kategorii równie ciekawa, co sceny zachodnie, czego dobrym przykładem jest właśnie „Hunt”. To pierwsza od kilkunastu lat płyta Amarok i mam nadzieję, że nie ostatnia.

Płyta robi wręcz piorunujące pierwsze wrażenie. Czy to naprawdę polska produkcja? Można ją bez wstydu pomylić chociażby z ostatnimi dokonaniami Archive. Nienaganna produkcja, świeże pomysły, wizja i wykonanie. Do tego towarzysze – Mariusz Duda z Riverside oraz Colin Bass z Camel. Obaj już wcześniej gościli na płytach Amarok, ale w zupełnie innym dla siebie czasie. Teraz jest inaczej; dzisiejszy klimat sprzyja takim nagraniom – osobistym, złożonym, stanowiącym transmisję trzewi, membrany i duszy. Sprzyja muzyce, która potrzebuje naturalnej schizmy, aby wyzwolić się z fali zamaskowanych ekskrementów zatruwających eter, jakim oddychamy i jakiego nasłuchujemy.

To, co najważniejsze - „Hunt” brzmi skrajnie nowocześnie. To nie muzyka brodaczy nagrywających półgodzinne suity, lecz maestria barw w wykonaniu wrażliwych geniuszy z wizją. Wojtas ma, jak sądzę, to samo modus operandi co Duda czy Steven Wilson, oczywiście. To przetłumaczenie swoich osobistych fascynacji na zupełnie nowy, inteligentny, złożony język muzyki. Wojtas jest multi-instrumentalistą, podobnie jak Oldfield, a brzmienie jego gitary – czyste jak łza – budzi skojarzenia z najlepszymi – Gilmour, Hackett, etc. Otacza się szerokim wachlarzem brzmień, dynamiki i ciepła, wśród których znajdziemy wpływy zarówno tradycji folkowych, jak i elektroniki i muzyki ambient.

Wszystko to sprawia, że „Hunt” jest płytą niezwykle żywotną, czyli taką, którą nie sposób się znudzić. Tym bardziej, że chyba po raz pierwszy w karierze Wojtas zdecydował się wcielić w rolę wokalisty. Jego głos doskonale pasuje do muzyki, a do tego bardzo dobrze sprawdza się w języku angielskim; bardzo przypomina zresztą Mariusza Dudę, śpiewającego wysoko i wrażliwie. „Hunt” to rzecz śmiała, dopracowana, zaskakująca, witalna, a przede wszystkim interesująca. Bardzo blisko jej do dokonań Lunatic Soul czy Airbag. Są na niej zaklęte zarówno kojące przestrzenie, jak i klaustrofobiczne koszmary. I na koniec – to kolejna płyta z Polski, jaką można z dumą prezentować w świecie.


Autor: Jakub Oślak