Recenzje

2017-06-21
Beth Ditto - "Fake Sugar"
24 września Beth Ditto wystąpi w warszawskim klubie Progresja. A u nas recenzja jej debiutanckiej płyty solowej.
Wykonawca: Beth Ditto
Wytwórnia: Universal Music Polska
Rok wydania: 2017

Beth Ditto - wokalistka zespołu Gossip, który rozpadł się w zeszłym roku, wzięła się za solową karierę. Pierwsze jej oznaki pojawiły się w 2011 roku. Ukazała się wtedy EPka z 4 utworami. Tym razem dostajemy pierwszy w jej karierze solowy, studyjny album. 12 utworów, 42 minuty – pełnoprawna płyta jak się patrzy. Artystka ruszyła też w trasę promującą ją. Tak więc tym razem jest to już poważna sprawa.

Muzycy znani z gry w zespołach, próbujący sił jako samodzielne byty. Ilość takich przypadków w muzyce jest niezliczona. Pierwszym podstawowym pytaniem, jakie my – słuchacze, zadajemy w takich razach jest: Czy autorskie dzieło odbiega czymś od tego, co oferuje dana osoba w zespole, którego jest członkiem? Jeśli nie – to czy ten pomysł ma jakikolwiek sens? Jeśli tak – jak bardzo artysta zaskakuje słuchaczy i do jakich gatunków muzycznych, których byśmy się po nim nie spodziewali, sięga? Zobaczymy, jak wyszło w tym przypadku.

Płytę zaczyna bluesowo-rockowe „Fire” zaczynające się subtelnym gitarowym riffem, po którym następuje swego rodzaju wybuch. Pojawiają się bębny, a i dźwięk gitar robi się bardziej brudny, zadziorny. Dobre wrażenie wywołane przez otwierający album utwór podtrzymuje soulowo-popowe „In And Out”. „Fake Sugar” ciekawie się zaczyna, ale potem robi się za bardzo banalny. W ucho łatwo wpada „Savoir Faire” –  taneczne, popowe z chwytliwym riffem gitarowym (na nich opiera się jeszcze kilka innych utworów na płycie). Słuchając refrenu na myśl przychodzą piosenki Madonny. „We Could Run” zaczyna się nieco agresywną elektroniką, ale jest to typowy rockowy przebój z wszystkimi tego przejawami typu: narastanie napięcia itd.. Podobne w budowie jest „Oh My God”, choć w tym wypadku dostajemy pop z dawką dramatyzmu. Przebojowy ładunek mają „Oo La La” narzucający się swoją elektropopowością, co może denerwować oraz napędzające się, dynamiczne „Go Baby Go”. Sample dodają nieco tajemniczej atmosfery w popowo-elektronicznym „Do You Want Me To”. Zresztą im bliżej końca albumu, tym robi się bardziej spokojnie. Zaskoczeniem dla osób  kojarzących Gossip z największych hitów mogą być ballady: „Love In Real Life”, „Lover”, który przez odrobinę majestatycznej atmosfery przypomina niektóre utwory Adele i oszczędny brzmieniowo, brzmiący niczym kołysanka „Clouds (Song for John)”.

„Fake Sugar” pokazuje, że Beth Ditto dobrze porusza się także w klimatach, o które byśmy ją nie do końca podejrzewali. Ale na płycie są też utwory, dzięki którym fani Gossip poczują się jak u siebie w domu. Całość brzmi ciekawie. Biorąc pod uwagę aktywność Beth, można się spodziewać, że nie jest to jej ostatnie słowo.


Autor: Marcin Knapik