Recenzje

2017-07-25
Laibach - "Also Sprach Zarathustra"
W recenzji nowego albumu Laibach możemy między innymi przeczytać: "Nowego dzieła Laibach można się równie mocno przestraszyć, co je pokochać (...) „Also Sprach Zarathustra” wciąga, bawi i hipnotyzuje, o ile oczywiście lubimy kontrolowany horror". Zapraszamy do zapoznania się z całością recenzji autorstwa Jakuba Oślaka.
Wykonawca: Laibach
Wytwórnia: Mute / PIAS Poland
Rok wydania: 2017

Gdy Fryderyk Nietzsche pisał filozoficzny epos „Tako rzecze Zaratustra” był przekonany, że właśnie komponuje dzieło swojego życia. Jest ono znane, przynajmniej ze słyszenia, nawet filozoficznym laikom, oraz nie przestaje inspirować artystów wielu dziedzin i czasów. Można hipotetyzować, czy filozof zaakceptował Ryszarda Straussa oddającego mu hołd swoim symfonicznym arcydziełem (Nietzsche wciąż żył, chociaż ciężko chory, w dniu jego premiery). Jednakże, gdyby Nietzsche w proroczym koszmarze ujrzał Laibach, komponujący na instrumentach elektronicznych uwerturę na swoją cześć, mógłby struchleć.

W innej rzeczywistości, niedosięgłej okiem nawet najbystrzejszych filozofów, słoweński kolektyw oddaje nam w ręce „Also Sprach Zarathustra” – muzykę skomponowaną na potrzeby teatralnego widowiska pod tym samym tytułem. Jest to dzieło, które przypomina słuchaczom, jak szerokie są horyzonty tej grupy i jak jałowe są próby umieszczenia ich w szufladzie. Laibach typowo kojarzą się z muzyką awangardową, industrialną, w najróżniejszych jej odmianach. Ich kompozytorskim poczynaniom od zawsze towarzyszyła prowokacja i rytualność. To, co najważniejsze – są zupełnie nieprzewidywalni, chociaż za każdym razem fascynujący.

Początek i koniec płyty to orkiestrowa sielanka, klasyczny pejzaż rozpisany na kojące niepokój harmonijne smyczki. Tymczasem tuż zza lukrowanej obwoluty spogląda w nas ciemność, w całym swoim monochromatycznym majestacie. Clarke i Kubrick wymyślili czarny monolit o wyższej mocy sprawczej, a Kazimierz Malewicz mówiące wszystko czarne koła, kwadraty i krzyże. Laibach przynosi nam czarną muzykę, wypadkową industrialu, awangardy, elektroniki oraz dark ambient. Symetryczna estetyka, krwistoczerwone Abakany, dudnienie z piwnicy posiadłości w Amityville oraz głos Milana Frasa recytujący Nietzschego: Jestem Krzewicielem.

Nowego dzieła Laibach można się równie mocno przestraszyć, co je pokochać. Podobnie jak muzyki, jaką Ulver skomponował dla Norweskiej Opery Narodowej, lub tego co Lustmord stworzył na prośbę Kościoła Szatana LaVeya. Obcując z „Also Sprach Zarathustra” wstępujemy na terytorium sprzeczności, kontrowersji, rzeczy tyle wielbionych, co zakazanych; czyli w sam raz dla Laibach. Doskonale spajają filozofię z czystą estetyką i emocjami; zapędzają słuchacza do labiryntu myśli, gdzie stajemy twarzą w twarz z samymi sobą. „Also Sprach Zarathustra” wciąga, bawi i hipnotyzuje, o ile oczywiście lubimy kontrolowany horror. Inaczej nie da rady. 


Autor: Jakub Oślak