Recenzje

2017-09-15
David Gilmour - "Live At Pompeii"
29 września ukażą się dwa koncertowe wydawnictwa Davida Gilmoura: album i DVD. Są one zapisem dwóch ubiegłorocznych koncertów gitarzysty i wokalisty Pink Floyd w amfiteatrze w Pompejach. Nasz wysłannik Marcin Knapik podzielił się z nami wrażeniami po przedpremierowym pokazie filmu, który trafił na DVD.
Wykonawca: David Gilmour
Wytwórnia: Sony Music Entertainment
Rok wydania: 2017

Rok 1971. W październiku zespół Pink Floyd nagrał swój wyjątkowy występ w wyjątkowym miejscu – w amfiteatrze w Pompejach. Bez udziału publiczności. Film dokumentujący go ukazał się rok później. Koncert, a szczególnie pochodząca z niego wersja „Echoes” stały się legendarne. Rok 2016. Po 45 latach David Gilmour powrócił do Pompejów, by zagrać tam dwukrotnie w ramach trasy promującej album „Rattle That Lock”. Ponad dwa tysiące lat musiało minąć, by słynny amfiteatr po raz pierwszy od swojego powstania stał się miejscem koncertu dla zgromadzonej tam publiczności. Muzyk Pink Floyd znów stał się częścią historii tego obiektu.

29 września ukaże się koncertowy album „Live at Pompeii” zarejestrowany podczas dwóch koncertów Davida Gilmoura w Pompejach 7 i 8 lipca 2016 roku. Dwa i pół tygodnia wcześniej – 13 września przedpremierowo, na jedną noc film trafił do ponad dwóch tysięcy kin na całym świecie. Byłem jedną z wielu osób, które postanowiły z tego skorzystać.

Podczas pokazu zaprezentowano blisko dwugodzinny materiał. Nie była to całość koncertu (nie pojawiło się kilka utworów, które znajdą się na wydawnictwie), ale jego duża część. Takie uroki kinowej wersji. We wstępie pokazano przygotowania do występu, zaś Gilmour wracał we wspomnieniach do października 1971 roku. Widać, że legenda związana z tym miejscem i historią z nim związaną działa na wyobraźnię wielu, także Davida.

Połączenie wszystkich czynników: miejsca, wykonawcy, publiczności, efektów, świateł dało niesamowity efekt. Po obejrzeniu koncertu ciężko zapomnieć o tym, co się zobaczyło. Może i słychać upływ czasu w głosie, ale Gilmour dalej pokazuje swoją wielkość. Dawać blisko trzygodzinne spektakle i dodatkowo czarować swoimi gitarowymi popisami  – to jest sztuka. Utwory z „Rattle That Lock” przeplatają się z największymi pinkfloydowymi klasykami. Poza tym dobrze widzieć  rozumiejących się muzyków na scenie (warto spojrzeć na ich nazwiska, nie są to przypadkowi ludzie). Można wyłapać sporo uśmiechów na ich twarzach. Także u Davida, np. gdy na początku „One of These Days” gra na talerzach perkusyjnych.

Ci, którzy byli na koncercie we Wrocławiu lub oglądali go w telewizji, nie mogli nie zauważyć różnych efektów, wizualizacji na ekranie znanym już z tras Pink Floyd. W Pompejach było to jeszcze bardziej obecne, jeszcze bardziej podkręcone. Wykorzystano możliwości, które dawał ten amfiteatr. Piękne są ujęcia, gdy widać miejsce koncertu z lotu ptaka. Najbardziej spektakularne i zapierające dech w piersiach efekty zastosowano przy „Run Like Hell” i „Comfortably Numb”. Ale jest też gra świateł na „One of These Days”. Może nie będę pisał o wszystkim, to trzeba po prostu zobaczyć.

David mówił o amfiteatrze w Pompejach: „To magiczne miejsce. Trochę przytłaczające. To także miejsce duchów, ale przyjaznych”. Nad miejscem koncertu unosił się duch zmarłego w 2008 roku członka Pink Floyd. „Poprzednia piosenka została napisana lata temu przez Richarda Wrighta, następna piosenka została napisana dla Richarda Wrighta przez mnie i Polly”. Te słowa David powiedział między „The Great Gig in the Sky” (wokalizy w wykonaniu osób z chórku – Bryana Chambersa, Lucity Jules i Louise Clark Marshall) a „A Boat Lies Waiting”. Wyjątkowy moment i piękny hołd dla przyjaciela. Pełno w tym koncercie magicznych chwil przyprawiających o ciarki na plecach. Jak na przykład „Shine On You Crazy Diamond” czy „Wish You Were Here” śpiewane przez Gilmoura razem z publicznością. Ale każdy znajdzie swój.

Tak jak wspominałem, pod koniec września każdy chętny będzie mógł zapoznać się z materiałem. Kilka opcji do wyboru. Dla tych, którzy wolą posłuchać – dwie płyty CD lub cztery winyle. Dla osób chcących zobaczyć – podwójne DVD lub płyta Blu-ray. Oczkiem w głowie fanów będzie jednak z pewnością specjalny box. W nim oprócz dwóch płyt CD i krążka Blu-ray z zapisem występu w Pompejach oraz różnych pamiątek – jeszcze jedna płyta Blu-ray. A na niej „Rattle That Lock Tour” w pigułce. Podsumowania wszystkich czterech części trasy, dokument BBC o Gilmourze „Wider Horizons” oraz fragmenty występów w Ameryce Południowej i – najważniejsza z polskiego punktu widzenia wiadomość – 5 utworów z koncertu w Wrocławiu 25 czerwca 2016 roku. Z towarzyszeniem orkiestry NFM Filharmonii Wrocławskiej. I z gościnnym udziałem Leszka Możdżera („The Girl in Yellow Dress”). Dobrze, że choć w takiej formie ten fantastyczny koncert (wiem, bo byłem) trafi na oficjalne wydawnictwo.

„Live at Pompeii”. Pozycja obowiązkowa dla fanów. I nie tylko. Godna polecenia także dla ludzi, którzy nie są wyznawcami Davida Gilmoura i Pink Floyd. Wybrałem się na pokaz właśnie z taką osobą. Wyszła z niego bardzo zadowolona. Bo to więcej niż koncert. To niesamowity, zachwycający spektakl.

I może jeszcze takie zobaczymy, bo wygląda na to, że Gilmour nie wybiera się na emeryturę. Jak powiedział niedawno, podczas tworzenia „Rattle That Lock” powstało kilka utworów, które być może będą wykorzystane na nowym solowym albumie. Ciekawe, czy znów trzeba będzie czekać na niego prawie 10 lat. Ale moją uwagę najbardziej przykuło to oto zdanie: „Nie wyobrażam sobie ruszenia w trasę bez przygotowania nowej muzyki”. Nasz staruszek David nie powiedział chyba jeszcze ostatniego słowa.


Autor: Marcin Knapik