Recenzje

2017-10-15
Tricky - "Ununiform"
Trzynasty album długogrający Tricky’ego rzeczywiście przynosi drobne korekty w jego charakterystycznym brzmieniu. Nie jest jednak rewolucyjny.
Wykonawca: Tricky
Wytwórnia: False Idols / No Paper Records
Rok wydania: 2017

Adrian Thaws, zwolnił, wyciszył i przeniósł się do Berlina. Deklaruje jednocześnie przejście na zdrowy tryb życia. To wszystko nie zmieniło jednak jego muzyki. Nadal jest mroczna, zadymiona i trochę zamulająca. A jednak „Ununiform” to nie kolejna dawka aż tak ciężkich klimatów. Otwierające „Obia Intro” zwraca się ku dokonaniom artysty z lat 90., ale już „Same As It Ever Was” z gościnnym udziałem Scriptonite, z szybszym i mocniejszym, a przede wszystkim czystszym bitem, daje pogląd na nieco szerszą perspektywę. Pulsujący bluesem „New Stole” z gościnnym udziałem starej znajomej Francesci Belmonte, jest z kolei dowodem, że prostsza formuła także sprzyja muzyce Tricky’ego. I choć to wokalistka gra w tym numerze pierwszoplanową rolę, słychać wyraźnie, kto stoi tuż za nią. Nie gorzej wypada również „Wait For Signal” z jeszcze jedną znajomą Thawsa – Asią Argento. Mroczne, choć niezbyt gęste brzmienie, subtelnie wręcz wypełnia głośniki wraz z powtarzalnymi mantrowo słowami: Sometimes we walk about/We go around and we talk about. Dublet w postaci „It’s Your Die” oraz „Blood Of My Blood” ponownie z gościnnym udziałem Scriptonite’a, uderza cięższymi bitami, ale też bardziej atmosferycznym brzmieniem. Zaś „Dark Days” to jeden najbardziej tanecznych numerów w dorobku Tricky’ego. Rockowa gitara, nośny bit perkusyjny i gościnny wokal Miny Rose, to jeden z najbardziej zaskakujących momentów na całej płycie. Drugą jej część otwiera balladowy „The Only Way”. Delikatnie kołyszący i ponury klimat, czynią z niego ciekawą przeciwwagę dla poprzednich, naznaczonych elektroniką kawałków. W tym miejscu zdałem sobie sprawę, że Tricky świetnie mógłby sprawdzić się w konwencji unplugged. Z kolei słuchając „Armor”, zacząłem się zastanawiać, czy to rzeczywiście numer Thawsa, czy raczej Terry Lopez, którą swoją wokalizą, przypominającą Roisin Murphy, całkowicie go zdominowała. Natomiast „Doll” to cover „Doll Parts” Hole. Avalon Lurks nie odbiega zbytnio od głosu Courtney Love, choć śpiewa nieco senniej. Kolejnym zwrotem jest niewiele ponadminutowy, elektroniczny „Bang Boogie” z gościnnym udziałem Smoky’ego Mo – rapera z Kazachstanu. Szkoda, że numer jest taki krótki, bo potencjał ma spory. Płytę zamyka natomiast ciekawy, minimalistyczny „Running Wild”, ponownie z udziałem Miny Rose oraz ciemny i klimatyczny „When We Die”, w którym zaśpiewała Martina Topley-Bird.

„Ununiform” zdaje się być deklaracją Tricky’ego: "Hej, zobaczcie, jak jeszcze potrafię mieszać!". Nierówno rozłożone akcenty sprawiają jednak, że momentami odnoszę wrażenie, że to nie płyta solisty, a producenta. Jeśli tak ma wyglądać dalsza droga artystyczna Adriana Thawsa, to spokojnie może zacząć wydawać płyty wyłącznie w charakterze bitmakera z udziałem innych artystów.


Autor: Maciej Majewski