Recenzje

2017-11-03
J. D. Overdrive - "Wendigo"
"Wendigo"....pod tym tajemniczym i mrocznym tytułem kryje się nowa czwarta już płyta formacji J. D. Overdrive. Z albumem zapoznał się nasz recenzent Marcin Knapik.
Wykonawca: J. D. Overdrive
Wytwórnia: Metal Mind Productions
Rok wydania: 2017

„Wendigo często występuje jako bestia z pewnymi cechami ludzkimi, bądź jako duch, który opętał człowieka i przemienił go w potwora. Historycznie słowo to kojarzone jest z kanibalizmem, morderstwem i nienasyconą chciwością…”. Tak został wyjaśniony przez zespół z Katowic tytuł płyty. Nawiązanie do indiańskiego mitu. Na swoim czwartym studyjnym albumie J. D. Overdrive staje się heavymetalową bestią.

Zespół pozbył się niektórych naleciałości zauważalnych na dziele sprzed dwóch lat „The Kindest of Deaths”. Takiego uatrakcyjniania na siłę. Śruba z ciężarem została jeszcze bardziej dokręcona. Jest mocno, metalowo. Energicznie jak na starcie płyty – „The Creature Is Alive”. Ostro jak w „Wasting Daylight”. Niepokojąco jak pod koniec „Flesh You Call Your Own”. Ale równocześnie nie ma jednostajności. Kapela sięga do różnych szufladek. Obok ciężkich utworów znajdziemy melodyjny „New Blood”, sięgający po bluesowe brzmienia „Hold That Thought” czy zalatujący rock’n’rollem „Witches & Spies”. Jak na southernmetalowy zespół przystało.

Świetną robotę wykonuje na płycie wokalista Wojciech „Suseł” Kałuża. Porządnie krzyczy, sięga po growl („Wasting Daylight”). Równocześnie jego głos potrafi melodyjnie wejść w refren jak w „Protectors of All That is Evil”. Jednym z głównych składników albumu jest także gitara Michała „Stempla” Stemplowskiego dodająca muzyce duszności, agresywności, ale też czasem melodyjności.

Postawienie na moc i ciężar wyszło J. D. Overdrive na dobre. Słuchając „Wendigo”, jest czemu przyklasnąć.


Autor: Marcin Knapik