Recenzje

2017-11-13
Moonspell - "1755"
Grupa Moonspell wspomina na nowym albumie tragedię sprzed 262 lat, która dotknęła znaczną część Portugalii.
Wykonawca: Moonspell
Wytwórnia: Mystic Production
Rok wydania: 2017

„Trzęsienie ziemi w Lizbonie – trzęsienie ziemi, które miało miejsce 1 listopada 1755 roku o godzinie 9:40 rano; pozostawiło po sobie niemal zupełnie zrujnowaną Lizbonę oraz zniszczoną większą część południowego wybrzeża – aż do Algarve. Bezpośrednio po trzęsieniu ziemi wystąpiło tsunami. Fale tsunami, według późniejszych obliczeń, mogły osiągać wysokość do 20 metrów. Na obszarze niedotkniętym przez morze szalały setki pożarów. Katastrofa pociągnęła za sobą ok. 90 tys. ofiar śmiertelnych.”

Tyle Wikipedia. W tym roku minęło 262 lat od tego wydarzenia. Nie mamy więc okrągłej rocznicy, ale portugalski zespół Moonspell, nie bacząc na to, przygotował album koncepcyjny nawiązujący do wydarzeń z 1755 roku. Jest to pierwsza płyta kapeli nagrana w całości w języku portugalskim.

Przez głowę czytelnika może przemknąć w tym momencie myśl: „Płyta o narodowej tragedii, pewnie będzie patetycznie i wzniośle”. I rzeczywiście tak jest. Dużo tu podniosłości i patosu. Pokazuje nam już to „Em Nome Do Medo”. Gotycko-orkiestrowo-funeralny. I w takim klimacie utrzymany jest album. Jeszcze do tego mocniejsze uderzenie, które znajdziemy w dalszej części płyty. Ostre, metalowe granie w sporej ilości, ale w zasadzie w każdym utworze mamy chór z typowym pogrzebowym brzmieniem i element dramaturgiczny lub związany z patosem. W „1755” dramatycznie brzmiąca solówka gitarową, w „Todos Os Santos” początek niczym z filmu katastroficznego. Znajdziemy w piosenkach dużo melodyjności, choć połączenie ostrego grania ze słodkimi melodiami w „Evento” brzmi dziwnie. Jako zwieńczenie całości, w roli pompatycznego zakończenia - „Lanterna Dos Afogados” z fortepianowym początkiem. Patos na całego.

Moonspell nagrał album, jakiego w zasadzie można było się spodziewać, biorąc pod uwagę wydarzenie, o jakim opowiada. Z całą swoją podniosłością płyta pasowałaby do szufladki „patriotyczny metal”. Wpisuje się w wspomnieniowy klimat listopada. Choć z drugiej strony ciężko sobie wyobrazić wesołe piosenki o trzęsieniu ziemi. Jeśli ktoś lubi taki metalowy sposób opowiadania o tragediach narodowych z wszystkimi orkiestrowo-gotyckimi, dramaturgicznymi dodatkami oraz chórami, ten album może mu przypaść do gustu. Problem w tym, że płyta została nagrana w ojczystym języku członków zespołu, więc najbardziej zrozumiała będzie dla Portugalczyków i tych, którzy znają portugalski.


Autor: Marcin Knapik