Recenzje

2017-12-19
I Was Born Twice - "Risen"
Debiutancki album bielskiego I Was Born Twice zrecenzowany dla nas przez Marcina Knapika.
Wykonawca: I Was Born Twice
Wytwórnia: wydawnictwo własne
Rok wydania: 2017

Swoją pierwszą długogrającą płytę prezentuje zespół z Bielska-Białej. Za jego powstaniem stoi ciekawa, ale i dramatyczna historia związana z chorobą Toma Tatonia (stąd nazwa oznaczająca w tłumaczeniu „Urodziłem się dwukrotnie”). Kapela ma za sobą EPkę „Tickets To Limbo”. Potem w niej do zmian, a teraz przyszedł czas na pierwszy longplay.

Album trwa nieco ponad pół godziny, ale jest to porcja konkretnego, intensywnego grania, którego jednymi z filarów są wokale Toma Tatonia i Filipa Kosa. Połączenie metalcore’u z widocznym śladem post rocka w postaci tła przynosi interesujące brzmienie. Nie jest to zwykła łupanka, jest tam ukryta druga warstwa, jak na przykład w „Through The Tide” czy „Manifesto”. Objawia się to też w takich zagraniach jak melodyjna i spokojna gitara zaczynająca zamykający płytę „Revelation”, co nie przeszkadza w tym, by potem kompozycja stała się taranem.

W tej całej mieszance metalcore’u i post rocka pojawia się też melodyjność. Nie jest ona nachalna, ale naturalna. W „Wolfpack” czy „Crown of Dignity” spod kanonad perkusyjnych obecnych w dużej ilości na albumie przebija się właśnie taki płynący, melodyjny riff. Wspomniałem już wyżej o „Revelation”. A mamy też „Shattered Reflection”, gdzie wśród growlu pojawia się też czysty głos czy „Wasted”.

Swoim debiutanckim longplayem zespół I Was Born Twice zachęca do tego, by śledzić jego poczynania. Połączenia, na których opiera się ich granie są wielkim atutem. „Risen” przypadnie do gustu wielu fanom mocnego grania.


Autor: Marcin Knapik