Recenzje

2018-01-23
Calexico - "The Thread That Keeps Us"
Calexico należą do pionierów powrotu muzyki alternatywnej do swoich korzeni.
Wykonawca: Calexico
Wytwórnia: City Slang / Sonic Records
Rok wydania: 2018

Pod koniec lat 90 byli wrzucani do ciągle obowiązującego nurtu „nowych brzmień”; jednakże, obok takich artystów jak Lambchop, Sun Kil Moon, czy nawet Tortoise, zamiast panującej wówczas wszem i wobec elektroniki, postawili na gitary i kompozycyjne eksperymenty z ich udziałem. Sednem istnienia Calexico jest spotkanie indie-rocka z brzmieniami latynowskimi, gdzieś na granicy Teksasu i Meksyku. Swojemu twórczemu modus operandi są wierni do dziś, a ich nowa płyta udowadnia, ile jeszcze tkwi w nich interesujących pomysłów na wciągnięcie słuchacza w meandra zaskakującej, witalnej muzyki.

„The Thread That Keeps Us” to dziesiąty studyjny album grupy, która od okrągłych 20 lat skutecznie buduje swoją renomę artystów zaangażowanych, nieustępliwych, i co najważniejsze, interesujących. Eksperymentować można bowiem długo i namiętnie; ale co z tego, gdy słuchacz po 20 minutach takowych wyziewów zwyczajnie przerywa seans. W przypadku Calexico nigdy nie miało to miejsca, a każda z ich długogrających płyt to owoc natchnionej, ale i zdyscyplinowanej burzy mózgów. Nowa płyta nie jest w tym względzie wyjątkowa; pilotujący są singiel „Under the Wheels” daje do myślenia i zaostrza apetyt. Mocno pomyli się jednak ten, kto uzna z góry, że cały album brzmi podobnie.

Calexico posiedli bowiem zdolność komponowania różnorodnych, zupełnie odmiennych stylowo piosenek, tworzących razem wielobarwne, spontaniczne, acz wciągające albumy. Podczas słuchania „The Thread That Keeps Us” można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia ze składanką. To oczywiście zabieg zamierzony; płyta przypomina bowiem album ze zdjęciami, jakie muzycy wykonali w podróży, przemierzając oba kontynenty amerykańskie wzdłuż i wszerz. Nieodmiennie wszystkie kompozycje cechuje radość i epifania, celebracja pewnych wartości oraz twórcze upojenie. To dobra płyta dla tych, którzy lubią odnajdywać w życiu inteligentne i niebanalne wartości i dobro.

Czasem mocniej i bardziej rockowo, innym razem frapująco i lirycznie, Calexico nieodmiennie oczarowuje. Ich nowa płyta jest jak fascynująca audycja radiowa, gdzie prowadzący nie upaja się tembrem głosem i erudycją, lecz serwuje słuchaczom podróż przez krainę dźwiękowej wyobraźni. To podróż, z której dostajemy widokówki w postaci piosenek, zapisane wrażeniami z gwarnych barów, piaszczystych dróg, deszczowych nocy oraz wrzasku ptaków w ogrodzie botanicznym. Muzyka Calexico to dobry przykład jak silnie motywującą wartością jest podążanie własną drogą. To po prostu dobrze spędzona godzina, w trakcie której obcujemy z muzyką niebanalną, wciągającą i inteligentną.

Określenie piękna i istoty muzyki Calexico jako wymykających się prostym podziałom to truizm. Dyskretne bogactwo instrumentów, synkopująca rytmika, latynowska sekcja dęta, wiolonczele i wibrafony, syntezatory i akordeon, a nade wszystko dwóch wokalistów. Moc takiego zestawu to nie tylko wyzwanie dla kompozytora, ale także dla słuchacza. Calexico potrafią ułożyć z tego fascynujący film, który podziwiamy, chociaż nie do końca rozumiemy – jak u Luisa Bunuela. Nie bez powodu ten zespół to ulubieńcy okularników, którzy w muzyce szukają zarówno ładunku emocjonalnego, co intelektualnego. „The Thread That Keeps Us” budzi podziw i radość; czego więcej trzeba? 


Autor: Jakub Oślak