Recenzje

2015-03-06
Noel Gallagher's High Flying Birds - "Chasing Yesterday"
Starszy z bodajże najbardziej krnąbrnych braci rock and rolla wydał drugą płytę ze swoim High Flying Birds i kolejny raz ugruntował swoją pozycję jako charakterystyczny twórca, potwierdzając jednoznacznie, kto w Oasis nadawał ton i dlaczego młodszy brat artystycznie nie dorasta mu do pięt.
Wykonawca: Noel Gallagher's High Flying Birds
Wytwórnia: Sour Mash
Rok wydania: 2015

Gallagher już 2 lata temu twierdził, że zostało mu sporo materiału, który powstał jeszcze podczas tworzenia debiutu sprzed 4 lat, a który ma zamiar wykorzystać na nowym albumie. Zaczyna się niemalże identycznie jak w słynnym „Wonderwall” – prostą partią gitary. „Riverman” pięknie płynie, zahaczając nieco nawet o rejony twórczości Pink Floyd. Sam Noel przyznaje, że to jego ulubiona piosenka, jaką kiedykolwiek napisał. Singlowy „In The Heat Of The Moment” wbija się w głowę rytmicznym “na na na na na”. Piszę to bez ironii – dawno w żadnej piosence nikt nie akcentował tej frazy tak mocno. Z każdym kolejnym utworem płyta otula słuchacza typowową gallagherową i oczywiście nieco post-beatlesowską mgłą. „Lock All the Doors” skręca nieco w rejony indie rocka, ale autorowi udało się świetnie wtopić w ten styl. Melancholijny „The Dying Of The Light” idealnie nadaje się na wieczorny spacer gdzieś po zamglonym mieście. Jest to zarazem jeden z najpiękniejszych fragmentów płyty. „The Right Stuff” kojarzy się nieco z „Digging In The Dirt” Petera Gabriela. Wzmocniony głosem Joy Rose, znanej ze współpracy z Incognito i jazzującą solówką Jima Hunta na saksofonie dodatkowo potęguje to wrażenie. Zaś w „While The Song Remains The Same” głos Noela przypomina nieco manierę Chrisa Martina z Coldplay. Ciekawie natomiast wypada „The Mexican”, rytmicznie pobudzając oniryczną atmosferę stworzoną wcześniej. To wrażenie podtrzymuje w „You Know We Can't Go Back” zakończonym delikatną partią fortepianu, który płynnie przechodzi w wieńczący całość „Ballad Of The Mighty I”.

Tytuł płyty „Chasing Yesterday” zdaje się być nieprzypadkowy. Sporo tu nostalgii i tęsknoty za latami 90. (wystarczy spojrzeć na jej okładkę), stanowiących przecież apogeum popularności Oasis. Noel Gallagher nie musi w sumie niczego udowadniać, a jeśli co jakiś czas będzie nam serwował takie krążki jak ten – możemy się tylko cieszyć. Zaś 12 czerwca będziemy mogli przekonać się, jak ten materiał wypada na żywo, kiedy to Noel Gallagher's High Flying Birds wystąpią podczas podczas Orange Warsaw Festival na Torze Wyścigów Konnych na warszawskim Służewcu.

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load