Recenzje

2016-08-18
Sabaton - "The Last Stand"
Szwedzki Sabaton nagrał kolejny koncept album. „The Last Stand” zainspirowany został bitwami, będących tytułowym „ostatnim bojem”.
Wykonawca: Sabaton
Wytwórnia: Nuclear Blast
Rok wydania: 2016

Muzycznie jednak w grupie nie zaszły żadne wielkie zmiany. Płytę wypełniają triumfalne, melodyjne kawałki z przebojowymi heavy/powermetalowymi riffami i chóralnymi śpiewami. Łączą się na niej wszystkie elementy, które znamy już z poprzednich albumów zespołu. Jedyne, co różni ten krążek od pozostałych, to kontekst historyczny poruszany w tekstach, który tym razem jest znacznie szerszy. Już otwierający całość utwór „Sparta”, zainspirowany Bitwą pod Termopilami, nosi w sobie klimat antyczny, chociażby za sprawą trąbek pobrzmiewających w tle. Numer ten spokojnie mógłby znaleźć się na ścieżce dźwiękowej dużej historycznej produkcji filmowej. Swoją triumfalną atmosferą pasuje wręcz idealnie do tego typu przedsięwzięć. Kolejny „Last Dying Breath” to właściwie typowy Sabaton z motorycznym riffem i powermetalowym zabarwieniem. Zaś gitarowe solo w drugiej części utworu jest jednym z najbardziej charakterystycznych momentów całej płyty. „Battle of Bannockburn” tę motorykę podkręca jeszcze bardziej, a pobrzmiewające w nim dudy, przenosić mają w około bitewną atmosferę Szkocji. Zaskakuje w nim natomiast krótka partia organów Hammonda, czyniąc zeń najlepszy utwór na „The Last Stand”. Nieco poważniejsze intro „Diary Of An Unknown Soldier" wprowadza natomiast do singlowego, podniosłego triumfalnie-chóralnego „The Lost Battalion", zainspirowanego „Zagubionym Batalionem”, czyli grupą dziewięciu kompanii z amerykańskiej 77 Dywizji, walczącym na froncie I wojny światowej. Tempo płyty na nowo rozkręca "Rorke's Drift", które odnosi się do starcia Brytyjczyków z Zulusami w bitwie pod Rorke's Drift w 1879 roku. Zaś utwór tytułowy przywodzi wydarzenia z XVI wieku i zdobycia Rzymu przez wojska króla Hiszpanii Karola V. Na tym tle rozpędzony „Hill3234” brzmi trochę zbyt monotonnie, a kolejny "Shiroyama" zbyt sztampowo jak na Sabaton. Podobnie jest z „Winged Hussars", który jednak nieco nadrabia chóralnymi śpiewami. Zasadniczą część płyty zamyka natomiast równie nie wyróżniający się "The Last Battle". Płytę uzupełniają – w zależności od wersji – bonusy. Zbudowany na dość nośnym metalowym riffie „Camouflage" oraz cover Judas Priest – „All Guns Blazing”, w którym wokalista Joakim Brodén dość umiejętnie udaje Roba Halforda.

Chyba trudno oczekiwać od Sabaton jakiejś muzycznej rewolucji. „The Last Stand” niewiele zmienia w ich dyskografii, natomiast fani zespołu powinni być zadowoleni.

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load