Recenzje

2016-09-02
New Model Army - "Winter"
Grupa Justina Sullivana wydała nowy album. Zapraszamy do zapoznania się z jego recenzją autorstwa Jakuba Oślaka.
Wykonawca: New Model Army
Wytwórnia: Mystic
Rok wydania: 2016

Jeszcze nie przeszedłem do porządku dziennego z ich przedostatnim albumem „Between Dog And Wolf”, a tu nadszedł czas na nowy krążek. A wraz z nim zupełnie nowe emocje, harmonie, niepokoje, oblicza i głosy. Ten zespół od zawsze oczarowywał swoich słuchaczy nieprzewidywalnością i szerokim zakresem barw; lecz ich nowe wydawnictwo „Winter” pod tym względem zdoła zaskoczyć nawet tych, którzy sądzą, że słyszeli już wszystko.

New Model Army to jedna z tych formacji, których modus operandi jest wymykanie się łatwym klasyfikacjom, jednakże bez popadania w skrajności. W ich notkach biograficznych znajdziemy ogólnikowe słowa takie jak post-punk czy rock alternatywny, a nawet folk i gothic. I gdy uważnie prześledzimy skąd przychodzą z łatwością dostrzeżemy te elementy w ich brzmieniu. Jednakże, nigdy nie oddadzą one pełnego spektrum ich możliwości.

I tym sposobem dochodzimy do „Winter”. Jest to krążek mroczny i ponury, gdzie każdy dźwięk naznaczony jest brudem i potem, a słowa to monodramat wściekłości i żalu. Świat New Model Army nie jest miejscem złudzeń, które odwiedzają turyści. To ogród prawdy, w którym, paradoksalnie, da się żyć – jeśli tylko nie utracimy kontroli nad własnym człowieczeństwem. Wystarczy posłuchać wspaniałego utworu tytułowego, a reszta przyjdzie sama.

Każda kompozycja jest inna, a jednak wszystkie znaczą wspólne cechy – nastrojowość i melancholia, ale też gniew i eskapistyczna energia. Potrafią brzmieć chłodno jak Bauhaus, ale i romantycznie jak Nick Cave. Potrafią kopniakiem przewrócić stół, ale też urzec poetyckimi słowami jak The Stranglers czy Killing Joke. Wreszcie, jest w ich muzyce pokład negatywnych emocji, które starają się zamienić w nieokiełznaną kreatywność jak Swans czy Danzig.

Słuchając „Winter” nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jest to jedna z najlepszych ich płyt, która wręcz redefiniuje ich imię. Pokazuje ona, jak postępowym zespołem jest New Model Army, nawet jeśli jest to motocykl jednego właściciela – Justina Sullivana. Tu nie ma kompromisów, jest za to misyjne zaangażowanie w swoją twórczość, odróżniające artystów od zgrywusów. To wreszcie godzina rewitalizującego mroku, w którego lustrze nie widać skaz dnia.

Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load