Recenzje

2016-10-12
Archive - "The False Foundation"
Archive nie zwalniają tempa. Mija ledwo półtora roku od wydania „Restriction”, a fani zespołu już muszą mierzyć się z kolejnym ich dziełem. A jest się z czym mierzyć!
Wykonawca: Archive
Wytwórnia: PIAS
Rok wydania: 2016

„The False Foundation” to jeden z tych albumów, dzięki którym artysta rzuca wyzwanie, sobie i swoim słuchaczom. Teraz gramy tak jak słyszycie – to nasz krok naprzód, nasz manifest i pokaz możliwości. Pytanie jakie słuchacz może sobie jednak zadawać po wysłuchaniu tej płyty brzmi, czy to tylko eksperyment, czy już ewolucja? Osobiście mam nadzieję, że to tylko stan przejściowy.

Zacznijmy od tego, że jest to płyta na wskroś elektroniczna, chociaż otwierająca ją ballada „Blue Faces”, mocno w stylu Marka Lanegana, może zapowiadać inaczej. Zaraz po niej rozpoczyna się lekcja kombinowanej, digitalizowanej rytmiki pod dyktando syntezatorów, laptopów, przycisków i pokręteł. Kompozycje są szybkie i sterylne, a w ich trakcie łatwo można przyłapać się na odruchach całym ciałem w wielu kierunkach jednocześnie. To wszystko, oczywiście, odbywa się w duchu mocno artystycznym, gdzie koncepcje przenikają się z technologią, a natchnienie z prowokacją.

Elektroniczne penetracje muzycznej linii prostej nie są niczym nowym w artystycznych powikłaniach zespołu Archive. Wręcz przeciwnie – to właśnie alternatywny, koncepcyjny rock z jakim są typowo kojarzeni był w ich karierze paradoksalną odskocznią w bok. Sukces tego wypadu przyniósł stopniowe przebranżowienie, a w konsekwencji trudny do rozdzielenia mariaż gatunków i stylistyk. „The False Foundation” jest zatem czymś w rodzaju powrotu do korzeni, przy jednoczesnym zachowaniu postępowego ducha czasu i konsekwencji w eksperymentowaniu estetyką.

Słuchając „The False Foundation” nie mogę, jednakże, opędzić się od pytania – na czymże ten eksperyment polega? Z całą pewnością, zyskało na nim „udziwnienie” kompozycji, które z piosenek stały się cegłami w szerszym, koncepcyjnym murze. Niemało jest w nich zaskakujących zwrotów akcji, przyspieszonego tętna rytmu, oraz enigmatycznych słów wykrzyczanych przez zniekształcone głosy. Do tego dochodzą transmisyjne cyfrowe sztuczki, natchniony gniew artystów, i ogólny misz-masz stylistyczny, który jedynie potęguje wrażenie albumu jako kontrowersyjnego i pogmatwanego.

„The False Foundation” nie otrzyma od fanów Archive jednoznacznej pochwały lub nagany. To płyta wielowątkowa i zbyt skomplikowana, aby nie znalazł się nikt, kto będzie sądzić inaczej. To jak koktajl „The Gloaming” Radiohead z „On The Run” Pink Floyd, rozciągnięty do rozmiarów pełnego albumu. Każdy utwór stanowi osobną intrygę i zaskoczenie; jednakże jako całość, moim zdaniem, „The False Foundation” nie daje rady. Jest nachalnie innowacyjna, a przez to irytująca. W pojedynkę, w sytuacji koncertowej, te numery zrobią furorę. Jako album – odruchowo sprawdzam ile to jeszcze potrwa. 

Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load