Recenzje

2016-10-16
Green Day - "Revolution Radio"
Po przesadzonej trylogii „¡Uno!”, „ ¡Dos!” i „Tré!” Billy Joe Armstrong z kolegami wracają do bardziej zwartego grania.
Wykonawca: Green Day
Wytwórnia: Warner Music Poland
Rok wydania: 2016

„Revolution Radio” to nie żadna muzyczna rewolucja jeśli chodzi o zespół. Tytuł odnosi się raczej do warstwy tekstowej. Już w otwierającym płytę „Somewhere Now” słychać swoiste wpływy The Who. To Green Day nośny, wpadający w ucho z charakterystycznym wokalnym „zawodzeniem” Armstronga. Podobnie muzycznie jest w singlowym „Bang Bang”, opowiadającym o tym, co dzieje się w głowie sprawcy masowej strzelaniny. Zaś utwór tytułowy zawiera wszystkie patenty, dzięki którym Green Day przed laty wypłynął – zwartą, szybką punkową jazdą i melodyjne refreny. W warstwie lirycznej odnosi się zaś do przemocy służb publicznych wobec czarnoskórych. Został zainspirowany amerykańskim ruchem Black Lives Matter, walczącym przeciwko takim poczynaniom. Rozwinięciem tego tematu jest „Say Goodbye”, który nawiązuje do ulicznych zamieszek w miejscowości Ferguson, kiedy to biały policjant zastrzelił czarnoskórego nastolatka. Muzycznie zaś przypomina w kilku miejscach nieco… „The Beautiful People” Marilyn Manson. Łagodniej na tym tle wypada balladowy „Outlaws”, który idealnie nadawałby się na potańcówkę w amerykańskim liceum. Dopełnia go w tym nastroju skoczny „Bouncing Off The Wall”. Dość zaskakująco wypada natomiast „Still Breathing”, w którym wpływy dance punka mieszają się z popem. Tak jakby panowie z Green Day odmłodnieli nagle o 20 lat, wbijając się w bieżące trendy muzyki młodzieżowej. W tekście natomiast jest poważniej, gdyż Billy Joe Armstrong rozprawia się w nim ze swoim narkotykowym nałogiem.  Hołd dla żony muzyka wyrażony został w kolejnym „nośniku”, zatytułowanym „Youngblood”. Z kolei czasy dorastania przybliża w „Too Dumb To Die” – typowym greendayowym szlagworcie. Poważniejsza tematyka powraca natomiast w „Troubled Times”, odnoszącym się do zamachów w Paryżu. Zaś „Forever Now” to składająca się nijako z trzech części kompozycja, kojarząca się z czasami „American Idiot” (pogłosy wokalu, zwarta, przebojowa i bardzo melodyjna warstwa muzyczna). Billy Joe Armstrong wyraża w niej pragnienie zobaczenia rewolucji. Płytę zamyka akustyczna ballada „Ordinary World”, w której – zgodnie z tytułem - wokalista pragnie zwykłego świata.

„Revolution Radio” nie jest może jakąś wyjątkową płytą w dorobku Green Day. Przynosi jednak poniekąd odświeżenie formuły, jaką zespół wypracował przez lata wspólnego grania.

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load