Recenzje

2016-10-27
Riverside - "Eye of the Soundscape"
Nowa płyta Riverside, to wydawnictwo wyjątkowe po kilkoma względami. To pierwszy album instrumentalny w dorobku grupy, a także stworzony po śmierci gitarzysty Piotra „Grudnia” Grudzińskiego. I niestety także pierwszy tak chaotyczny.
Wykonawca: Riverside
Wytwórnia: Mystic
Rok wydania: 2016

„Eye Of The Soundscape” jest wydawnictwem podwójnym. Krążek numer jeden otwiera nagranie premierowe, zatytułowane „Where The River Flows”. Długa, blisko 11 minutowa kompozycja, w części początkowej nawiązuje trochę do „The Same River” z debiutu Riverside  „Out Of Myself” - podobnie budowany jest w niej nastrój. Po około czterech minutach wchodzi bit, którego spokojnie moglibyśmy uświadczyć na płytach Jean Michele’a Jarre’a albo Mike’a Oldfielda. Stopniowo w utworze słychać coraz więcej brzmień. Pojawia się gitara nieodżałowanego „Grudnia”, a także linia basu. Utwór zamyka nastrojowa klawiszowo-gitarowa coda z delikatnymi wokalizami Mariusza Dudy. Drugą premierową kompozycją jest „Shine”, do której klip znajduje się poniżej. To już utwór mniej syntetyczny brzmieniowo, aczkolwiek równie ciekawy w warstwie instrumentalnej, gdzie na tle powtarzającego się motywu klawiszowo-basowego, pojawiają się liczne efekty dźwiękowe. Nawiązuje tym trochę do „02 Panic Room” z płyty „Rapid Eye Movement”. A skoro o tym krążku mowa – następną kompozycją jest właśnie pochodzący z niego utwór tytułowy, który wcześniej mogliśmy usłyszeć na dysku bonusowym, dodanym do trzeciego albumu Riverside. Na „Eye Of Soundscape” poprawiono miks, który stał się nieco czytelniejszy w stosunku do pierwotnego nagrania. Dysk numer jeden zamykają dwie części „Night Session” – również znane już wcześniej z bonusowego krążka, dodanego do piątego albumu grupy „Shrine Of New Generation Slaves”. Natomiast na krążku numer dwa jest nieco ciekawiej. Otwierająca go kompozycja „Sleepwalkers” zaskakuje niepokojącym nastrojem, budując klimat pewnego odrealnienia. Partie elektroniczne przeplatają się tutaj z mrocznymi wokalizami i wtórującemu im bitowi. „Rainbow Trip” to analogiczna sytuacja, jak z nagraniem „Rapid Eye Movement”. W nowym miksie zyskała jeszcze więcej ciepła. Reszta krążka to w dużej mierze powielenie zawartości bonusowego dysku z poprzedniego albumu grupy - „Love, Fear and the Time Machine”. Całość zamyka natomiast utwór tytułowy całego wydawnictwa – jedenastominutowa suita „Eye Of The Soundscape” przynosi długi, delikatny pejzaż dźwiękowy, naznaczony gitarą. Jest to jednocześnie ostatnia kompozycja, jaką muzycy Riverside zarejestrowali z „Grudniem”.

Charakter „Eye Of The Soundscape” z jednej strony narzucił celowość i atmosferę panującą na tym wydawnictwie. Z drugiej jednak strony, gdyby członkowie Riverside wypełnili je wyłącznie premierowym materiałem, nie byłoby poczucia chaosu, wywołanego nieskładnym ułożeniem utworów znanych już z wcześniejszych krążków grupy.

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load