Recenzje

2016-11-23
Sorry Boys - "Roma"
Na swojej trzeciej płycie Sorry Boys afirmują i tętnią życiem, jak nigdy wcześniej, zaś songwriting w ich wydaniu zyskuje niespotykanego blasku.
Wykonawca: Sorry Boys
Wytwórnia: Mystic
Rok wydania: 2016

Tytułowy Rzym to punkt wyjścia dla dźwięków i emocji, którymi buzuje ten krążek. Z jednej strony estetyka Florence + The Machine, czy Kate Bush jest tu bardzo wyczuwalna, z drugiej zaś równie istotny jest element folkowy. Najsilniej słychać go w witalnym „Wracam” z gościnnym udziałem Apolonii Nowak, która naznaczyła go swoim białym śpiewem. Wieńczące płytę „Zwyczajne Cuda” również przenoszą myślami w czyste, naturalne krajobrazy. To wszystko przetworzone zostało jednak przez naturalny język muzyczny, który Sorry Boys uraczyli nas zwłaszcza na swojej poprzedniej płycie – „Vulcano”. Najbardziej mylący jest jednak początek albumu - gospelowy „Lord”, zaśpiewany z chórem Soul Connection, w którym swoją obecność zaznaczył też puzonista Tomasz Kasiukiewicz, podejmuje temat relacji z Bogiem. Zaskakuje też rytmiczna, podszyta elektroniką opowieść o „Apollo”, okraszona tym razem nieco „ciemniejszą” barwą głosu Beli Komoszyńskiej. Oba naturalnie wprowadzają w atmosferę płyty. Zaś utwór tytułowy, to jedna z najpiękniejszych kompozycji w całym dorobku Sorry Boys. Jazzowa partia fortepianu, wtórująca mu gitara i pojedyncze wstawki elektroniczne do spółki z natchnionym głosem Beli, są jednym z najważniejszych momentów całości. Ciekawym wyłomem jest natomiast marszowy i jednocześnie atmosferyczny „Mojo”. Z kolei wspomniana na początku Kate Bush uśmiechnęłaby się pod nosem, gdyby usłyszała „Alleluja”. Kontrastuje z nim nieco filmowe „Miasta Chopina”, w którym gościnnie zagrali panowie z Atom String Quartet. Najmniej wyróżniająca na płycie jest z kolei natomiast kompozycja „Water”. To jednak nic w porównaniu z punktem kulminacyjnym, stanowiącym końcówkę albumu. Najpierw cudowna „Supernova”, będąca kolejnym popisem balansowania nastrojem, a potem charakterystyczna dla Sorry Boys nasycona elektroniką kołysanka „Ukołysze” dopełniają całości do spółki w wspomnianymi wyżej „Zwyczajnymi Cudami”.

„Roma” to kwintesencja stylu Sorry Boys i drogi, którą przebyli jako artyści i kompozytorzy. Jest tu wszystko, czego brakowało chwilami na „Vulcano”, a z każdym kolejnym przesłuchaniem słuchacz odkrywa kolejne pokłady dźwięków. Przed zespołem jednak poważne wyzwanie, które może oznaczać poniekąd redefinicję ich stylu. Na razie jednak warto zanurzyć się w „Romie”, która świetnie sprawdzi się w nadchodzącej jesienno-zimowej aurze.

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load