Recenzje

2012-09-03
Archive - "With Us Until You're Dead"
Najbardziej eksperymentalny album w dyskografii Archive.
Wykonawca: Archive
Wytwórnia: Universal Music Poland
Rok wydania: 2012

Kup w

To nie jest łatwa płyta. Wymaga ona skupienia i kilkukrotnego wysłuchania, aby pojąć jak świetny album sprezentowało nam Archive. Według słów Dariusa Kellera, ma to być wydawnictwo po części symfoniczne, elektroniczne i progresywne, nie pozbawione dawki "zakręcenia" i eksperymentalności. I ten zamysł udał się zespołowi w 100 procentach.

Utwory na tej płycie są ułożone według klucza: dwa-trzy mocniejsze utwory, po czym mamy chwilę na uspokojenie. I znowu dwa utwory szybsze i chwila odpoczynku. Przy czym słowo "mocniejsze" ma tu wiele odmian. W tych piosenkach, jak w tyglu, miesza się niemal industrialna, drum'n'bassowa, trip-hopowa elektronika, rwane, przetworzone, gitarowe riffy, a wszystko to podlane symfonicznym sosem. Brzmi świetnie. Zgodnie z zapowiedzią jest eksperymentalnie, ale i progresywnie. Elektronicznie, ale i melodyjnie. Na tym właśnie polega urok i wielkość tego zespołu, iż potrafi pisać wspaniałe melodie, które nie giną w zalewie eksperymentów. Wybornie słychać to chociażby w otwierającym płytę utworze "Wiped Out" (nieomal operowy popis wokalny Pollarda Berriera), w wybranym na pierwszy singiel "Violently" (wokalny debiut nowej wokalistki Archive - Holly Martin) czy uroczym, pogodnym, opartym o grę sekcji smyczkowej Supersonic Belgian Orchestra "Silent". I tutaj warto od razu podkreślić rolę belgijskich symfoników, którzy na tym albumie wykonali kawał znakomitej roboty. Z drugiej urok "With Us..." podkreślają znakomite, delikatne, nieomal ambientowe ballady takie jak "Things Going Down", "Calm Now" i zamykające płytę "Rise". Nie są to oczywiście utwory na miarę "Again", gdyż takie "strzały" nagrywa się raz w życiu, ale na pewno zaliczyć je można do czołowki "archiwalnego", pościelowego grania.

Warte podkreślenia jest to, iż pomimo tak wielu eksperymentów, bogatych aranżacji, zmian tempa, wszystko to się trzyma kupy. Utwory płynnie się przenikają, pasują do siebie, jak elementy dobrze dobranej układanki.

Ciekaw jestem tylko, jak materiał z tego albumu zabrzmi na listopadowych koncertach. Będzie to ogromne wyzwanie dla tego zespołu. Ale jestem dziwnie spokojny, iż sobie poradzą.

Autor: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load