Recenzje

2018-01-14
Kamil Bednarek - "Talizman"
Według zapowiedzi nowa płyta Kamila Bednarka różni się od jego dotychczasowych dokonań. Nasz recenzent Marcin Knapik sprawdził, czy tak jest w rzeczywistości.
Wykonawca: Kamil Bednarek
Wytwórnia: e-Muzyka
Rok wydania: 2017

Kamil Bednarek – człowiek, którego „pięć minut sławy” trwa już od dobrych kilku lat. Dzięki swoim przebojom muzyk reggae odniósł sukces, a jego utwory z upodobaniem są grane w komercyjnych stacjach radiowych. Przed recenzowaniem tej płyty włączyła mi się więc lampka ostrzegawcza z napisem „zasada ograniczonego zaufania”.

W zapowiedzi płyty czytamy następujące słowa: „Płyta „Talizman” różni się od dotychczasowej twórczości artysty”. Po zapoznaniu się z całością materiału można napisać, że nie zmieniło się jedno: Bednarek dalej jest gwarancją chwytliwych, radiowych kompozycji. Dowodem są w zasadzie wszystkie utwory na albumie. Piosenkarz czerpie nie tylko z reggae. Słychać to już w drugiej piosence na płycie - „Jak długo jeszcze”. Ballada z pianinem, typowy utwór do wzruszania się. Choć moim zdaniem umieszczenie go w tym miejscu płyty nie jest dobrym pomysłem. Za bardzo słychać różnicę względem sąsiadujących utworów. A są nimi „Muzyka” (jeden z mocniejszych punktów albumu – przyjemny, z chwytliwym beatem) oraz bujające reggae - „Zabieram Cię na trip”.

W trzech utworach obok Bednarka występuje raper Staff. Najlepsza jest „AutoWarGrafia” - bardzo hiphopowy numer, gdzie obaj wokaliści ładnie zgrywają się ze sobą. W „Łap to” nie ma wielkich fajerwerków. Najgorzej wypada „Klub” – miał wyjść utwór bazujący na popularności kompozycji nawiązujących do bałkańskich brzmień, a wyszło coś jeszcze gorszego niż osławiona już „Bałkanica”. Zawodem jest też „Get Up” Remix (tutaj kolaboracja z Raging Fyah). Podniosły początek przypominający muzykę do bajek, a potem spokojne  reggae. Coś w tej piosence zgrzyta, z czegoś trzeba by było tu zrezygnować.

Jak już wspomniałem, nie da się odmówić chwytliwości utworom na tej płycie. I tym dobrym i tym przeciętnym i tym słabym. Jednym z najbardziej chwytliwych (co nie znaczy, że najlepszych) jest tytułowy utwór z płyty nagrany – tak jak „Muzyka” – przy współpracy z Matheo. Warto też wspomnieć o obecności instrumentów dętych w „Poczuj luz” (ładny utwór i tyle) oraz „Nie obiecuję”. W tym drugim słychać tez gitarę. Interesująco wypada zamykające płytę, instrumentalne „Outro” - reggae z nutą jazzu.

„Talizmanu” słuchało mi się całkiem dobrze, co – biorąc pod uwagę to, o czym wspomniałem na początku – było dla mnie miłym zaskoczeniem. Co prawda nie sprawił, że padłem na kolana i dołączyłem do fanów Kamila Bednarka. Ale to niezła płyta z wpadającymi w ucho piosenkami, które powinny zapewnić wykonawcy co najmniej taki sam poziom popularności co dotychczas.


Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load