Recenzje

2018-01-18
Tune - "III"
Trzy. Tytuł nowej płyty zespołu Tune nie jest skomplikowany. Po raz kolejny między ich albumami była trzyletnia przerwa. Ale o staniu w miejscu w przypadku tej kapeli nie ma mowy.
Wykonawca: Tune
Wytwórnia: Mystic Productions
Rok wydania: 2017

Po raz kolejny zespół zaskakuje nas swoją muzyczną ewolucją. Po akordeonie pojawiającym się w instrumentarium tego zespołu na tym albumie nie ma tutaj śladu. Da się też zauważyć oddalenie się od progresywnego rocka. Bardzo ważną rolę odgrywa elektronika przewijająca się przez cały album. Tajemnicza w „Monster”, mroczna w „Higher”, gęsta w „Sky High” czy objawiająca się w postaci urywanych dźwięków syntezatorów w „Bing Bang Theory”. I można sobie pozwolić na zabawy z głosem jak te pod koniec „Cocaine”.

Dużo na tej płycie chwytliwych utworów. Do takich można zaliczyć wspomniane już „Cocaine” zaczynający się tajemniczo, by potem dostarczyć mocnego kopnięcia czy „Bing Bang Theory” z hymnowym wręcz refrenem. Bardzo przebojowo brzmi „Sky High” mający oprócz gęstej elektroniki także świetną linię basu. Robotę robi też w tym wypadku wokal Jakuba Krupskiego. I nie tylko w tym. Także m.in. w „Icarusie”, gdzie dostarcza swoim krzykiem jeszcze więcej mocy do energetycznych refrenów. To jeden z filarów tej płyty. Skoro już przy tym jesteśmy, to trzeba wspomnieć jeszcze o gitarowej grze Adama Hajzera będącej filarem kończącego płytę, mrocznego „Zero-G”, a objawiającej się także np. świetnymi solówkami jak w „My Way” czy „Bing Bang Theory”.

Właściwie największą wadą tego materiału jest czas jego trwania. Tylko pół godziny. Aż żal, że tak krótko. Bo w przypadku Tune nie ma się czego wstydzić przed światem. Znów ich brzmienie przeszło zmianę, ale dalej pozostał wysoki poziom.


Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load