Recenzje

2018-03-28
Linia Nocna - "Znikam Na Chwilę"
Nasz recenzent poleca zapoznanie się z debiutanckim longplayem duetu Linia Nocna, gdyż "płyta pozwala na wzięcie ożywczego oddechu".
Wykonawca: Linia Nocna
Wytwórnia: Wydawnictwo Agora
Rok wydania: 2018

Monika Mimi Wydrzyńska i Mikołaj Trybulec. To ta dwójka ludzi tworzy duet Linia Nocna, który właśnie wydał swój debiutancki album. Ich pierwszy singiel „Znikam na chwilę” ukazał się w czerwcu zeszłego roku. Ten i następne ujawniane utwory mogły wzmóc apetyt na pojawienie się długogrającego debiutu.

Bardzo różnorodne klimaty dostajemy na tej płycie. Większość utworów to elektroniczna muzyka z klimatem dyskoteki i posmakiem chilloutu i house. Ale też popu, bo np. „Na jeden dzień” śmiało można nazwać popowym. Nie jest to jednak elektronika stosowana bez namysłu i na jedno kopyto. Np. „Znikam na chwilę”, czyli utwór tytułowy ma w sobie chwytliwy bit, a przy tym czuć delikatność. Ale znajdziemy też momenty większego, DJ-skiego szaleństwa, jak „Gdzie jestem ja”.

Zwraca uwagę reinterpretacja utworu Daab „W moim ogrodzie”, który w tym anturażu stał się klubowym kawałkiem. Innym ukłonem w stronę klasyki polskiej muzyki jest pojawienie się Kuby Sienkiewicza śpiewającego znaną frazę „Jestem z miasta” w transowym „Nad Wisłą”. Skoro jesteśmy przy gościach, to na płycie słyszymy też Buslava w „Tak jak my”.

Jednym z wyznaczników osiągnięcia efektu różnorodności są momenty wyciszenia. Pierwszym jest ascetyczne, klimatyczne „Intro”. Wprowadza nas w magiczną, sielską atmosferę. Też dlatego, że to interpretacja piosenki „Zachodźże słoneczko”. Drugim jest refleksyjne „W Tobie tonę”. Proste i piękne. I trzeci - „Plan” stanowiący delikatne zakończenie albumu. Dla mnie te trzy utwory są najlepszymi momentami tej płyty. Jeszcze bardziej uwydatniają one jej bardzo mocny punkt – piękny głos Moniki Wydrzyńskiej. Słychać, że potrafi bardzo wiele i – co więcej – udowadnia to na albumie.

Bardzo może się podobać niezamykanie się w jednej muzycznej szufladce. Bardzo może się podobać, że płyta pozwala na wzięcie ożywczego oddechu. W ogóle ten album może się bardzo podobać. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc po tak dobrym debiucie można czekać z ciekawością na więcej.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load