Recenzje

2018-04-23
A Place To Bury Strangers - "Pinned"
"Destrukcja" to słowo-klucz związane z nowym albumem nowojorskiej grupy A Place To Bury Strangers.
Wykonawca: A Place To Bury Strangers
Wytwórnia: Dead Oceans / PIAS Poland
Rok wydania: 2018

Dekonstrukcja muzyki. Dekonstrukcja gitar, pedałów i strun. Dekonstrukcja melodii, śpiewu, kompozycji. Tylko ten rytm, nadawany rozkopaną po scenie perkusją i szybką linią basu pozostaje niezmienna – jak tętno serca, które nigdy nie umiera. Wreszcie, dekonstrukcja samego A Place To Bury Strangers. Oliver Ackermann wymienia ludzi w zespole prawie tak często, jak gitary, które bezlitośnie demoluje na scenie, w imię sztuki – muzyki – czadu – absolutu. Na basie jego kompan Dion Palmer, mający dług wdzięczności za styl zarówno u Johnny’ego Marra, jak i Petera Hooka. Za bębnami nowa postać – Lia Braswell, która gra na perkusji tak, jakby dosiadała wyścigowego konia. Razem tworzą prawdziwy dynamit – muzykę, która zbliża ku sobie harmonię i hałas, melodię i zgiełk, kreację i destrukcję. Ich brzmienie budzi popłoch i miesza zmysły – działa na wyobraźnię, ciało i bebechy; to awangarda rock’n’rolla, który pobudza i rozpala, a jednocześnie rozbija i wycieńcza.


Brzmienie „Pinned” dużo zawdzięcza dziedzictwu muzyki alternatywnej. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że nasi bohaterowie zjedli zęby zarówno na patentach Joy Division – ten bas, ten śpiew – jak i My Bloody Valentine (otaczająca ściana dźwięku). To jednak tylko i aż punkt wyjścia do sensu ich własnego soundu. Psychodelia, shoegaze, noise i post-punk – wszystko tu jest, doprowadzone do postaci jednolitego łatwopalnego koktajlu. Ich muzyka omamia, chwyta za zmysły i wykręca je na drugą stronę. Ich siłą jest nie tylko wychwytywanie surowych, hipnotycznych linii melodycznych, ale też ich podpalanie, gazowanie i oślepianie. Prawda czasu, prawda dźwięku. Jego brzmienie ma w naszej życiowej przestrzeni swoje zasłużone miejsce. To głos tych, którzy nie wyważają drzwi kopniakiem, tylko wchodzą oknem. To muzyka dla tych, którzy lubią załamania porządku, objawienia Dyskordii, kreatywny zamęt i środkowy palec w oku status quo – jeżeli jeszcze jakiś nam pozostał.

„Pinned” to radość destrukcji, która wbrew pozorom służy nowej kreacji. Każda nowa muzyka ma coraz trudniejszy punkt wyjścia – wszystko to, co nagrano wcześniej. A Place To Bury Strangers, nawet jeśli czerpią obficie z przeszłości, to potrafią zrobić to kreatywnie i z głową, tak aby w rezultacie znaleźć coś nowego. Czy Sonic Youth robili to samo 25 lat temu? Owszem. Ale to było wtedy, dziś już ich nie ma. Dziś mamy zespoły, które znając przeszłość składają jej hołd poprzez dekonstrukcję i konfabulację. Słuchając płyty A Place To Bury Strangers staje się jasne, że cykl życia muzyki nie wiedzie linią prostą, lecz poszarpaną gmatwaniną ślepych uliczek, tuneli i piętrowych parkingów. W takich piosenek jak „Never Coming Back”, „Situations Changes” oraz „Was It Electric” usłyszymy w nich wolność, dumę i głód, który zaspokoić może jedynie roztrzaskana o scenę gitara. Naszą zaś rolą jest owej wolności zaznać i zrozumieć sens muzyki pod koniec drugiej dekady XXI w.

 

Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load