Recenzje

2018-05-16
Limboski - "Poliamoria"
Michał Augustyniak przeniósł się do Berlina, co pozytywnie wpłynęło na jego poczynania artystyczne. „Poliamoria” jest na to najlepszym dowodem.
Wykonawca: Limboski
Wytwórnia: Sony Music Poland
Rok wydania: 2018

Otwierając płytę niespełna dwuminutowy „Pogrzeb Mnie” nieco zmyla trop, bo charakteryzuje się sporą intensywnością oraz szybkim tempem, a i sam wokalista przypomina tu nieco Macieja Maleńczuka. Co innego „W Naszym Małym Dziwnym Mieście”, który jawi się pełniejszą i bogatszą formą muzyczną. Charakterystyczne (oldschoolowe?) damskie chórki i sugestywny, przejmujący momentami wokal Michała, czynią zeń jeden z najsilniejszych songów na płycie. Z kolei indierockowe „Czarne Bramy” stanowią idealny podkład dla poetyckiego tekstu (znów kłania się Maleńczuk). Ciekawie wypada natomiast klimatyczna i nastrojowa „W Moją Stronę”. Przepełniona melancholią kompozycja, podbudowana dodatkowym brzmieniem fortepianu, to jedna z intymniejszych części płyty. Kapitalnie prezentuje się natomiast „Sunie”, charakteryzująca się bluesowym, wolno sunącym rytmem i idealnie trafiającą weń liryką. Słuchając jej, łatwo przenieść się gdzieś na gorące na pustkowie.


Zaś „Melancholia” to rzecz nieco bardziej eksperymentalna. Przestrzenny minimalizm brzmieniowy ustępuje tu linii wokalnej. Równie dobrze utwór mógłby zostać zaśpiewany a capella. Ociężałe i klimatyczne „Serce Gołębie”, przepełnione tęsknotą, to jeden z mocniejszych akcentów gatunkowych na „Poliamorii”. Blues, country i folk mieszają się tu niepostrzeżenie i wyjątkowo proporcjonalnie. Singlowy „Nie Idź tam” będący mariażem folku i country , to jeden z najspokojniejszych fragmentów płyty. Co ciekawe - nawet wsiuńskie brzmienie skrzypiec nie przeszkadza tu zbytnio w zatopieniu się opowieść Limboskiego. Z kolei tancbudowo-gitarowy „Księżyc Płonie”, charakteryzuje znacznie ciekawszy sound skrzypiec, niż w przypadku poprzednika i dużo intensywniejsza atmosfera. Na tym tle pewną niespodzianką jest utwór „Z Fantazją”. Ta delikatna i lekka ballada z przyjemnym dla ucha aranżem, stanowi kontrę dla wspomnieniowego tekstu. Album puentuje zaś finezyjna i rytmiczna „Tu Na Dole”, wzbogacona nieco piwniczno-knajpianym klimatem, a przede wszystkim bardzo śpiewnym tekstem.

„Poliamoria” to płyta na drogę, na moment autorefleksji. Do obcowania z naturą i na spacer po mieście. To jeden z lepszych soundtracków dla ciepłej aury tegorocznej wiosny.

 

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load