Recenzje

2018-05-28
Stanisława Celińska - "Malinowa"
Aktorka i wokalistka Stanisława Celińska wydała album studyjny "Malinowa", o którym nasz recenzent Marcin Knapik napisał między innymi: "Na płycie cenionej aktorki usłyszymy życiowe, pełne refleksji, bólu, ale i wspomnień teksty".
Wykonawca: Stanisława Celińska
Wytwórnia: e-muzyka / Musicom
Rok wydania: 2018

Dziwnie się czuje, pisząc recenzję tego albumu. Co tu dużo gadać? W zestawieniu z życiowym doświadczeniem pani Stanisławy jestem małolatem. Jako student zdarza mi się jeszcze słyszeć stwierdzenia kierowane do mnie: „Przecież całe życie przed tobą”. Ale życie pokazuje – i to nie tak znowu rzadko – że dobrze jest posłuchać kogoś bardziej doświadczonego. Kogoś, kto spojrzy na daną rzecz z większym rozsądkiem niż młody, popełniający czasem (a może lepiej napisać - często) błędy, zapominający o rozumie człowiek.

Po trzech latach od „Atramentowej…”, która odniosła wielki sukces, Stanisława Celińska wraca z płytą, na której tym razem prawie wszystkie teksty są jej autorstwa. Inspiracją do nich były rozmowy i historie opowiedziane przez fanów na pokoncertowych spotkaniach. Muzyka, aranżacja i produkcja są ponownie domeną Macieja Muraszki.

Na płycie cenionej aktorki usłyszymy życiowe, pełne refleksji, bólu, ale i wspomnień teksty. Trzeba mieć za sobą bagaż doświadczeń życiowych, by pisać takie właśnie słowa piosenek. A to wszystko opakowane w szatę muzyczną, która nie jest tylko refleksyjna. Oczywiście, jest na tej płycie sporo refleksyjnych nut, ale znajdziemy też coś jeszcze. Mamy np. taneczne, cygańskie „Mija raz dwa” czy „Gdzie jesteś dziewczyno” przenoszące nas klimatem do Grecji.


Na albumie pojawiają się goście. Piotr Fronczewski, który wykonuje w duecie z Celińską „Ja – tu, Ty – tam”. Piękną, refleksyjną kompozycję. Pojawiają się też Marcin Wyrostek i jego akordeon. Zaś w zamykającej płytę kompozycji śpiewa chór „Zaczarowana melodia” ze Szkoły Podstawowej w Gostyniu. Pięknie wypada to międzypokoleniowe spotkanie. Znów napisałem słowo „pięknie”, ale ta płyta pełna jest elegancji i stylu.

Moja kategoria wiekowa nie będzie raczej sięgać po tą płytę w obecnym momencie życia. Do tych tekstów, tych piosenek trzeba dojrzeć. Przejść przez bolączki życia, doświadczyć ich na własnej skórze. „Atramentowa” zyskała status podwójnej platynowej płyty. Nie zdziwię się, jeśli z tym albumem będzie podobnie. Bo wielu odnajdzie na niej siebie i historie, które same przeżyli.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load