Recenzje

2018-06-20
Stuart A.Staples - "Arrhythmia"
Wokalista grupy Tindersticks wydał pierwszy od 13 lat album solowy.
Wykonawca: Stuart A.Staples
Wytwórnia: City Slang / Sonic Records
Rok wydania: 2018

"Arrhythmia" to nie tylko powód do radości dla fanów Tindersticks, gdyż ostatnia płyta tej brytyjskiej grupy ukazała się 2 lata temu, ale także dla tych, którzy cenią w muzyce delikatność i nastrojowość. To album, na który składają się zaledwie cztery kompozycje, ale dzieje się w nich dużo intrygujących rzeczy. 

Stuart A.Staples nie bez powodu uchodzi za jednego z najbardziej intrygujących i najsmutniejszych brytyjskich wokalistów ostatnich 25 lat. Na "Arrhythmii" ponownie czaruje słuchacza swoim ociekającym melancholią ni to śpiewem, ni to melodeklamacjami. Jego głos służy tu jednak za jeden z instrumentów, bowiem od strony aranżacyjnej jet to dość ascetyczna płyta. Tutaj pojawia się delikatny puls basu i automatu perkusyjnego, tam gdzieś delikatne dźwięki gitary wymieszane z instrumentami smyczkowymi, kontrabasem, organami, fletem. Tak brzmiało kiedyś Talk Talk na swoich dwóch ostatnich albumach i tak brzmiała jedyna solowa płyta lidera tamtego zespołu - Marka Hollisa wydana w 1998 roku. 

Całość plasuje się na przecięciu ambientu, jazzu, muzyki współczesnej rodem z Warszawskiej Jesieni i....ciszy. Tak, ciszy, która odgrywa na tym wydawnictwie ważną rolę i buduje klimat (posłuchajcie genialnego, zamykającego album półgodzinnego "Music Fo A Year In Small Paintings"). Z jednej strony jest tu najbardziej przystępny, "tindersticksowy" zaledwie pięciominutowy "A New Real", a na drugim zamykający płytę wspomniany już "Music For A Year..." skomponowany przez Staplesa na bazie fragmentów muzyki stworzonej jako tło do wystaw obrazów autorstwa jego przyjaciółki Suzane Osbourne. To takie małe pobudzające wyobraźnię arcydzieło. 

Magia albumu "Arrhythmia" polega przede wszystkim na tym, że ta płyta zostawia ślad w umyśle i nie pozwala o sobie zapomnieć. Nie jest to łatwa muzyka, wymaga od słuchacza skupienia, ale ma swój melancholijny, "wieczorny" klimat i potwierdza niesamowity talent Staplesa, nie tylko jako wokalisty, ale także kompozytora. 


Autor: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load