Recenzje

2018-07-09
Gorillaz - "The Now Now"
"Goryle" powróciły z nowym albumem studyjnym, który zrecenzował dla nas Marcin Knapik.
Wykonawca: Gorillaz
Wytwórnia: Warner Music Poland
Rok wydania: 2018

„Teraz, teraz, teraz” – aż chce się zakrzyknąć fragment piosenki O.N.A. Gorillaz wraca z nową płytą zaskakująco szybko. „Humanz” ukazało się w zasadzie dopiero co, bo w kwietniu zeszłego roku. Być może Damon Albarn chciał zatrzeć wrażenie wywołane przez poprzednią płytę zespołu, która – bądźmy szczerzy – nie należała do wybitnych i przez ilość gości, którzy się pojawili bardziej przypominał układ okresowy pierwiastków. W zasadzie nazywanie jej płytą Gorillaz jest trochę przesadą, bo to była płyta „goście + Gorillaz”.

Dobra wiadomość jest taka, że na „The Now Now” nie ma za wiele gości. W „Humility” gościnnie występuje George Benson, zaś w „Hollywood” Snoop Dogg i Jamie Principle. Dzięki temu możemy mówić o albumie Gorillaz, a nie gromady ludzi z Gorillaz jako tłem. Dla osób, które bardziej interesują się wizerunkiem Gorillaz jako wirtualnego zespołu ważne będzie to, że Murdoc trafił do więzienia i zastępuje go Ace.

Otwierające płytę „Humility” poniekąd daje odpowiedź na to, dlaczego płytę wydano pod koniec czerwca. To bardzo wakacyjny utwór. Muzyczne pozytywne wibracje z kalifornijskiej plaży. Wakacyjne brzmienia stanowią klamrę płyty, bo plażowe brzmienia reprezentuje też zamykający całość „Souk Eye”. Cała płyta nie jest aż tak bardzo plażowa. Za to bardziej pachnie elektroniczną muzyką rodem z lat 80. i robotycznością. Choćby „Tranz” z synthpopowem klawiszem niczym z pierwszych płyt Depeche Mode czy futurystyczne, bardzo dobre „Lake Zurich” – jeden z najjaśniejszych punktów płyty mimo tego, że to utwór instrumentalny.


„Hollywood” jest zaś dobrym utworem na dyskotekę, zaś „Sorcererz” jest pozytywnie funkujący i ma w sobie letnią atmosferę. Kilka kawałków jest znacznie wolniejszych, spokojniejszych, balladowych. „Kansas”, bardzo melancholijne „Idaho” z początkową gitarą niczym z spotkań przy ognisku, „Fire Fires” czy „One Percent”. Do słabszych momentów płyty można zaliczyć „Magic City”, które jest tylko ładną piosenką niewyróżniającą się niczym szczególnym czy „Kansas”. Tych utworów mogłoby nie być. W ogóle ciężko znaleźć na tej płycie utwór, o którym z pełnym przekonaniem powiedzielibyśmy: „Tak, to będzie klasyk”. No, może zastanowiłbym się przy „Humility”, bo myślę, że to ten kawałek będzie najbardziej kojarzony z płytą „The Now Now”. Także dlatego, że był to pierwszy singiel.

„The Now Now” możemy potraktować jako dobre odbicie po słabym „Humanz”. Może nie wybitne, ale dobre i to. Nie da się nie odnieść wrażenia, że tą płytą Damon Albarn mruga okiem do fanów innych projektów, które firmuje (czy to solowego, czy Blur). Pytanie, czy wydawanie nowych płyt przez Gorillaz w krótkich odstępach czasu będzie nową regułą czy wrócimy do sytuacji, gdzie będzie to wydarzenie dziejące się raz na kilka lat.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load