Recenzje

2018-08-21
Florence Jenkins Project - "Antymetafizyka"
Trzeba mieć duży dystans do siebie, by już w nazwie zespołu odwoływać się do Florence Foster Jenkins. Ci, którzy oglądali film „Boska Florence” wiedzą, o kogo chodzi. Jenkins nazywana była „najgorszą śpiewaczką świata”. Na szczęście, na „Antymetafizyce” nie mamy do czynienia z najgorszym zespołem świata. I najgorszymi śpiewakami świata.
Wykonawca: Florence Jenkins Project
Wytwórnia: Unsigned Records
Rok wydania: 2018

Piętnaście utworów. Tyle kompozycji przynosi płyta zespołu Florence Jenkins Project. Spora ilość niesie za sobą efekt różnorodności. Etniczne, folkowe wpływy słychać w „Walce Jakuba” czy „Sabalom”. „Golem” jest tajemniczy, nawet trochę gotycki. Tytułowy utwór z płyty przywołuje na myśl gitarowe spotkania przy ognisku, więc na lato jak znalazł.

W klimaty poezji śpiewanej wprowadza „Od zmierzchu do świtu”, zaś muzyki żydowskiej możemy się doszukać w „Zoharze”. A jeszcze mamy szanty w „O zdobyciu morskiego brzegu” – kompozycji tym ciekawszej, że śpiewał ją kiedyś Czesław Niemen. Jej tekst zaś pochodzi z „Kroniki” Galla Anonima. Nie brakuje też przebojowych, rockowych czy poprockowych piosenek – „Warowny gród” czy „Ty i Sahara”. Ballady też są, czego przykładem jest „W moim śnie”.

Różnorodność wprowadzają tez dwa wokale. W części utworów śpiewa Anna Stokalska, w części – Borys Stokalski. A w niektórych oba wokale ładnie się łączą, między innymi w refrenach „Warownego grodu” czy „Czasu”.

Płyta trwa ponad godzinę. Nic by się nie stało, gdyby kompozycji było trochę mniej. Ale „Antymetafizyka” to album z dobrą muzyką. Florence Jenkins Project pokazuje wachlarz swoich muzycznych inspiracji, ale w tym szaleństwie jest metoda, co słychać.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load