Recenzje

2018-08-31
Dave Matthews Band - "Come Tomorrow"
Nasz recenzent Marcin Knapik poleca nowy album Dave Matthews Band.
Wykonawca: Dave Matthews Band
Wytwórnia: RCA
Rok wydania: 2018

Dave Matthews Band. Dziwny to przypadek, jeśli chodzi o polski grunt. Mówimy tu o zespole, którego nowy krążek dotarł do pierwszego miejsca listy Billboard 200. Jest to siódmy z rzędu album studyjny zespołu, który tam dotarł, co jest pierwszym tego rodzaju przypadkiem w historii tego zestawienia. W 2015 roku kapela koncertowała w trójmiejskiej Ergo Arenie. Ale jej najnowszej płyty nie uświadczymy w Polsce na półkach sklepowych, a przynajmniej na półkach największych sieci.

Tym nowym krążkiem jest „Come Tomorrow”. Dziewiąty w karierze oraz pierwszy od 2012 roku (od „Away From The World”) studyjny album zespołu pod wodzą Dave’a Matthewsa. Trzeba odnotować jedną zmianę w zespole – nie ma w nim już skrzypka Boyda Tinsleya. W lutym tego roku ogłosił, że robi sobie przerwę, by zająć się rodziną i swoim zdrowiem, ale w maju pojawiły się wieści o oskarżeniach o molestowanie seksualne. Tinsleya słyszmy na tej płycie tylko na jednym utworze – „Idea of You”.

Co tu dużo pisać: „Come Tomorrow” to bardzo, bardzo dobry album. Ze wspaniałymi momentami. Takim jest pierwszy singiel zapowiadający płytę – „Samurai Cop (Oh Joy Begin)”. Otwiera on cały album. I jaka ładna solówka gitarowa w środku. Po prostu pięknie. Trzeba też tu napisać o „Virginia in the Rain” – jazzującym, spokojnym, klimatycznym utworze. Prawda, jest najdłuższy w tym zestawie 14 utworów (ponad sześć minut), ale wciąga. Do najlepszych momentów zaliczam też „Black and Blue Bird” – bardzo ładny, szlachetny, z świetnymi wstawkami saksofonu oraz „She”, gdzie Dave Matthews Band daje czadu. Czuć rockowy pazur. I dodatkowo świetne dęciaki. Ich możliwości słychać także w „Can’t Stop” i „Idea of You” – dwóch kompozycjach z bigbandowym klimatem.


Warto zwrócić uwagę także na pozostałe utwory. „Again and Again” ma bardzo ładny puls wyznaczany przez gitarę.„Do You Remember” to zaś ładny i przyjemny utwór. Momentami wyciszenia są „Here On Out” i kończące płytę, prawie dwuminutowe „When I’m Weary” z oszczędnymi aranżacjami i filharmonijnym klimatem. Orkiestrowe zapędy słychać także w „Come On Come On” oraz tytułowym utworze z płyty, czyli „Come Tomorrow”.

Słabsze momenty? „That Girl Is You” – ma przyjemny, swingujący klimat, ale Dave wyciąga swój głos aż za wysoko. Średnio mi się podoba początek „Idea of You” (za bardzo nowoczesny), ale im dalej w las, tym lepiej. Mamy też znikąd „Bkdkdkdd” – 27-sekundową miniaturkę. Zdecydowanie za krótka kompozycja, by pokazać jakiś szerszy muzyczny horyzont. Ot, taki szkic w środku albumu.

Sumując wszystko, Dave Matthews Band daje słuchaczom na „Come Tomorrow” blisko godzinę muzyki wysokiej jakości. Na ten moment to jedna z moich ulubionych płyt tego roku. Szkoda, że z racji tego, że nikt nie wydał tej płyty w naszym kraju, jej znalezienie w polskich sklepach muzycznych nie jest łatwe. Ale można ją znaleźć w Internecie. I się nią rozkoszować.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load