Recenzje

2018-09-18
Frontside - "Zmartwychwstanie"
Najcięższa płyta w dorobku Frontside - tak twierdzą muzycy zespołu. Czy tak rzeczywiście jest sprawdził nasz recenzent Marcin Knapik.
Wykonawca: Frontside
Wytwórnia: Mystic
Rok wydania: 2018

W podejściach fanów do poszukiwań artystycznych ich ulubionych artystów można wyróżnić dwie szkoły: falenicka i otwocka. Jedna – dobrze, że ich styl muzyczny ewoluuje. Druga – skoro coś, co grają jest dobre, to powinni się tego trzymać. Zespół Frontside na nowej płycie zadowala zwolenników pierwszej z tych szkół. Ale w sumie drugiej też. Strasznie to teraz pogmatwałem, więc czas na szersze uzasadnienie.

Zespół Frontside nazywany jest prekursorem metalcore’a w naszym kraju. W ostatnich latach skręcili jednak w bardziej rockową stronę. Nie były to dźwięki z krainy łagodności, ale mniej było w tej muzyce ciężaru. Nowy album – „Zmartwychwstanie” zapowiadany był jako „najcięższa płyta zespołu od 2010 roku”.


Otwierający płytę tytułowy utwór daje odpowiedź na pytanie, czy tak rzeczywiście się stało. I jest ona twierdząca. Metal. Growl. Blasty. Pełno tego na tej płycie. Fani tęskniący za ostrym wcieleniem Frontside powinni się tą płytą ucieszyć. Są długie momenty metalowej napierdalanki na całego, np. „Poznaj swoich wrogów”. Ale i mamy utwory, w których postawiono na ciężar, a nie na szybkość, czego przykładem jest „Przynoszę wam ogień”.

W śpiewie Marcina „Aumana” Rdesta dominuje growl. Znajdziemy jednak kompozycje, gdzie pojawia się czysty głos. Taką jest lżejsza, biorąc pod uwagę jedenaście utworów zawartych na albumie, „Kolejna niewinna ofiara”. Mamy też ciekawe riffy. Na przykład ten, który zaczyna „Bóg cię nie ocali” kojarzy mi się z „Thunderstruckiem” AC/DC. Nie da się jednak nie oprzeć wrażeniu, że zbitki melodyjnej gitary z blastami zalatują melodyjnym metalem. I nie wszystko łączy się spójnie ze sobą.

52 minuty „Zmartwychwstania” nie są prostym materiałem do przebrnięcia. Frontside znów poniewiera słuchacza. Dokładają do pieca, także w tekstach. Ich styl muzyczny znów ewoluuje. A osoby, które chciały powrotu takich brzmień, będą pewnie po tym albumie chciały, by ten kurs został utrzymany. Fani metalowego grania powinni się zapoznać z tym materiałem, bo znajdą tam dużo dobrego dla siebie.

 

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load