Recenzje

2018-10-15
Nosowska - "Basta"
Siódma płyta solowa Katarzyny Nosowskiej jest już od trzech dni w sprzedaży. Jeden z najbardziej oczekiwanych albumów 2018 roku wzbudzi wiele dyskusji wśród fanów Artystki. Dlaczego? O tym przeczytacie w naszej recenzji krążka napisanej przez Marcina Knapika.
Wykonawca: Nosowska
Wytwórnia: Kayax
Rok wydania: 2018

Siema ziomalki i ziomale! Dziś zapodam wam reckę nowej płyty Katarzyny Nosowskiej. Dobrze, teraz już w normalnym języku. Początek tej recenzji w młodzieżowym (chyba) języku nie jest przypadkowy. Jeśli Akademia Fonograficzna przyznająca Fryderyki zechce nominować „Bastę” do tej nagrody, to naturalną kategorią dla niej jest „album roku hip-hop”.

Niektórzy, a takich nie brak, mogą zapytać się: „Hej, co tej Nosowskiej się stało?”. Fani, którzy bacznie obserwują jej poczynania artystyczne, nie będą aż tak zaskoczeni. Po pierwsze – solowe płyty Nosowskiej zazwyczaj cechuje eksperymentalność. Po drugie – nie jest to pierwszy flirt artystki z hip-hopem. „Tramwaje i gwiazdy” nagrane z Miuoshem, „Jutro jest dziś” – hymn Męskiego Grania 2013 zaśpiewany w duecie z O.S.T.R. Zresztą O.S.T.R. był jednym z gości specjalnych zespołu Hey podczas zeszłorocznej trasy Fayrant Tour.

Porównywanie „Basty” do poprzedniej solowej płyty Nosowskiej – „8” jest bez sensu. Równie dobrze moglibyśmy porównywać muzykę Decapitated i twórczość Fryderyka Chopina. Trochę przesadziłem w tym porównaniu, ale poprzednie i nowe dzieło Nosowskiej to dzieła z dwóch różnych parafii. To może tak: Moje pierwsze odsłuchy utworu „Ja pas!” w kwietniu były jak wystawienie na próbę. Ciągle daleko mi do padania na kolana przed nim. Historia kryjąca się za tekstem piosenki zmieniła nieco optykę na nią, ale do kwestii tekstów przejdziemy potem. Złość wzbudzało we mnie pojawienie się w głowie myśli, że Nosowska chce swoim nowym brzmieniem przypodobać się młodemu pokoleniu. Przecież to disco. Na „Baście” są utwory, gdzie podczas wsłuchiwania się w warstwę muzyczną ciśnie się na usta modne w młodzieżowym kręgach pytanie: WTF? Muzyka w „Kto Ci to zrobił?” czy refrenie „Mówiła mi matka” brzmi jakby wyjęto ją z utworów z komercyjnych stacji radiowych.


Ale żeby nie było, że jest tylko be i w ogóle: ponarzekałem na pierwszy singiel, to pochwalę drugi. „Nagasaki” przywróciło mi wiarę w to, że warto czekać na nową Nosowską. Oczywiście duży wpływ na to ma bardzo intrygujący teledysk zrealizowany w Muzeum Narodowym w Warszawie. Nie myślałem, że kiedyś to napiszę: Jednym z najlepszych momentów płyty jest utwór, w którym gościnnie występuje raper. Adam Zieliński, czyli Łona gościnnie udziela się w „Boję się”. Dialogu dwóch artystów ze Szczecina. Ona – dzieląca się obawami o siebie. On – próbujący pokazać jej, że nie jest tak źle, jak się wydaje. Bardzo ładnie ten duet wypadł. Do grona najlepszych utworów na płycie dorzucam „Dosyć” oraz „Takie to przykre” będący odpowiedzią na „Początek” – hymn tegorocznego Męskiego Grania, którego autorem jest Krzysztof Zalewski. Utwór z tekstem nawiązującym do sytuacji społecznej w naszym kraju.

I w ten sposób doszliśmy do najmocniejszej dosłownie i w przenośni warstwy albumu. Teksty. Bardziej osobiste, mocniejsze i bardziej dosłowne niż zwykle u Nosowskiej. Na przykład zamykające album „Dosyć”. Ciekawe, czy znajdzie się ktoś odważny, kto zagra ten utwór za dnia w radiu? W wersji bez cenzury oczywiście. Nosowskiej tak rzucającej mięsem to sobie nie przypominam. Artystka w wywiadach towarzyszących premierze „Basty” mówi, że teksty są odzwierciedleniem tego, co sama przeszła, zwłaszcza w ostatnim czasie. Uzależnienie partnera od alkoholu, przemoc fizyczna i psychiczna, doświadczenia z dzieciństwa. Teksty sprawiają, że nawet przy utworach, które muzycznie mi nie podchodzą, pojawia się myśl: „Trzeba się zatrzymać i zastanowić”. Przykładami - wspomniane wcześniej „Kto Ci to zrobił?” czy „Lanie”. Mówienie otwartym tekstem o bardzo poważnych problemach, o przemocy w rodzinie. Albo wyliczanka w „Mówiła mi matka” przypominająca te wszystkie żale słyszane w dzieciństwie od rodziców. I żeby było ciekawiej, Nosowska wykonuje ten utwór w duecie ze swoim synem, Mikołajem. Teksty wynoszą tę płytę na wyższy poziom i mogę dzięki temu wyżej ocenić ten album.

Ta osobistość tekstów tłumaczy też kierunek muzyczny obrany na tym albumie. To wyrzucanie z siebie emocji pasowałoby do dwóch koncepcji muzycznych: do prostego, punkowego grania i do hip-hopu. Nosowska poszła w drugi z tych kierunków. Śpiewu na tym albumie prawie nie ma. Rap, ewentualnie melodeklamacja. Artystka obrała ten kierunek w duecie z Michałem Foxem Królem – autorem muzyki na „Baście”. Król odpowiada za elektroniczną otoczkę tekstów. Bity raz wkurzają, a innym razem ładnie się komponują jak w „Goń”, transowym „Dosyć” czy „Takie to przykre”. Nie jestem w stanie zakochać się w pełni w warstwie muzycznej „Basty”. Po prostu nie potrafię.

Z tezą, że „Basta” to jedna z najlepszych polskich premier tego roku trudno mi się zgodzić. Ale pod tezą, że to jedna z najważniejszych polskich premier tego roku mogę się podpisać. Warstwa muzyczna może wywoływać nieraz zgrzytanie zębami. Ale przekaz tekstowy uderza. Trafia w punkt. Posępny, bolący, momentami przerażający, robiący bolesne ukłucie u słuchającego. Mówiący: „Zatrzymaj się, zastanów. Popatrz, czy twoje życie czasem tak nie wygląda”. I dzięki temu – mogący pomóc otworzyć się osobom przeżywającym podobne sytuacje do tych opisanych w tekstach.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load