Recenzje

2018-11-15
Grzegorz Turnau - "Bedford School"
Grzegorz Turnau nagrał płytę z coverami utworów takich artystów jak: The Beatles, Paul McCartney, Billy Joel, Donald Fagen, Sting czy Queen.
Wykonawca: Grzegorz Turnau
Wytwórnia: Mystic Productions
Rok wydania: 2018

Polska muzyka ma się w tym momencie bardzo dobrze. Ale niestety w ostatnich kilkunastu miesiącach mamy wysyp coverów i autocoverów. Tak – wiem, że napisałem to w końcówce recenzji „Migawki” Meli Koteluk. Ale tej nie da się zacząć inaczej, bo w tym samym dniu co „Migawka” ukazała się także nowa (lub właściwie „nowa”) płyta innego polskiego artysty. I ten album uskutecznia hasło polskich artystów obowiązujące w tym roku: „100 coverów na 100-lecie niepodległości” lub „100 płyt z coverami na 100-lecie niepodległości” czy jakoś tak.

Grzegorz Turnau, bo o nim mowa, nagrał pierwszą w swojej karierze anglojęzyczną płytę. Wrócił pamięcią do przeszłości, do czasu, gdy uczęszczał do szkoły w Wielkiej Brytanii. Jak możemy przeczytać w materiałach prasowych towarzyszących płycie „złożyły się na nią utwory, które towarzyszyły mu od dzieciństwa i które w dużej mierze ukształtowały go jako piosenkarza”. A więc płyta coverowa. Z jednym wyjątkiem na samym początku.

Płytę otwiera jedyny na tym albumie nowy autorski utwór Turnaua – „Bedford School”. Bardzo przyjemny z marszowym rytmem w refrenie. Następne 17 utworów na płycie to już covery. Najbardziej ukontentowani mogą się poczuć fani zespołu The Beatles. Mamy cztery utwory czwórki z Liverpoolu i dodatkowo dwa utwory Paula McCartneya i jeden Johna Lennona. Poza tym pięć kompozycji Billy’ego Joela, dwie Stinga i po jednej Donalda Fagena, Eltona Johna i zespołu Queen. Co do wyboru coverowanych utworów, to mamy wachlarz od największych oczywistości („Imagine” Lennona) przez utwory dość znane (np. „Sorry Seems To Be The Hardest Word” Eltona Johna) do nieoczywistych wyborów (reprezentantem twórczości Queen jest „All Dead, All Dead”).

Czego się dowiadujemy z tej płyty? Przede wszystkim tego, że Grzegorz Turnau potrafi śpiewać po angielsku. I robi to w sposób dobry. W niektórych utworach czyni to w duecie. Towarzyszy mu Maria Rumińska. Nieprzypadkowo ona, ponieważ jest ona wokalistką zespołu Shannon, a Turnau właśnie na okazję tej płyty nawiązał współpracę właśnie z tą kapelą. Gra ona celtycką muzykę i przejawia się to w kompozycjach takich jak „The Fool On The Hill” czy „Here, There and Everywhere” (obie z repertuaru The Beatles).


Spodziewałem się kameralnych wersji utworów i w niektórych przypadkach moje przypuszczenia okazały się słuszne. Np. w przypadku „Maxine” Donalda Fagena, „Sorry Seems To Be The Hardest Word” Eltona Johna czy „Blackbird” The Beatles. Tu w głównej, a w zasadzie to w wyłącznej roli – fortepian. Delikatniejsze jest też „All Dead, All Dead” Queenu, ale tu mamy ubogacenie w postaci fletów. I jest minutę dłuższy od oryginału. W paru przypadkach mamy aranżacje bez zmian lub z minimalnymi zmianami. W tym wypadku przykładem - „Souvenir” Billy’ego Joela.

Ale ku mojemu zaskoczeniu, mamy jednak też utwory, które wydają się w wersji Turnaua bardziej ubrane, jeśli chodzi o instrumentarium. W „My Valentine” Paula McCartneya wrażenie to powoduje m.in. perkusja. I ona też przyczynia się do zaskakująco żywej interpretacji „For No One” The Beatles. „Here, There and Everywhere” (znów Beatlesi) w turnauowskiej wersji zaprasza do walczyka. A w „Imagine” Johna Lennona mamy i perkusję, a i skrzypce się też przebijają. Mamy też takie „magiczne efekty” jak w niektórych świątecznych piosenkach (w sumie sezon bożonarodzeniowy zaczął się na dobre). A pod koniec utworu możemy wyłapać fragment „Ody do radości” - hymnu Unii Europejskiej.

Przyznaję, że „Bedford School” to płyta, której słucha się przyjemnie. I dobra, czego można się było spodziewać, bo Grzegorz Turnau jest artystą, który poniżej pewnego poziomu nie schodzi. Może być dla niektórych ścieżką dźwiękową do wspomnień o przeszłości. Taka ponad godzinna wyprawa w dawne czasy. Ale choć to dobra płyta, to jednak tylko z coverami (z jednym wyjątkiem). Poczekam więc sobie na w całości autorską płytę pana Grzegorza.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load