Recenzje

2018-11-19
Psychotropic Transcendental - "...lun yolina un yolina thu Dar-davogh..."
Dziwna to płyta do recenzowania. Ukazała się dopiero w tym roku. Gdy zobaczymy na daty powstania i nagrania utworów, zostaniemy odesłani do okresu 2005-2008. Dopiero teraz możemy usłyszeć efekty tego, co wtedy zrobiono.
Wykonawca: Psychotropic Transcendental
Wytwórnia: wydawnictwo własne
Rok wydania: 2018

Piętnaście lat od ukazania się debiutanckiego albumu - „Ax Libereld...” dostajemy drugi krążek zespołu z Bielska-Białej. Klasyfikacja tego albumu nie jest łatwa. Dostajemy dziewięć różnorodnych utworów. Zazwyczaj bardzo rozbudowanych. Tylko jeden utwór trwa krócej niż pięć minut („Iin Varandhaar iin Badenath mahad Karviin” - prawie pięć minut). A poza tym utwory o czasie trwania od blisko sześciu do ponad trzynastu minut.

Kapela proponuje kwalifikację tej muzyki jako „narkotyczny porno metal”. Ostro. Trudno jakoś rozsądnie znaleźć ogólne określenie tego brzmienia. Można jednak znaleźć dwa słowa, którymi można opisać wszystkie utwory: transowość i hipnotyczność. Do tego oniryczna atmosfera. A poza tym czego tu nie ma? Już na dzień dobry wejście z buta funduje nam „Mahad Lavor sa-zax”. Zmienność słychać w „...Luvan daar quorkugh”, Spokój pomieszany z metalem. Zmienność można zauważyć szczególnie w głosie K-Vassa. Z melodyjnego przeistacza się w growl. Zresztą na całym albumie słyszymy szerokie spektrum możliwości wokalisty.

Bardzo pojemna jest muzyka na tym albumie. „Iin Varandhaar iin Badenath mahad Karviin” to ciężkie, krzykliwe, metalowe granie. Brudne brzmienie „Float wid xeruaned Rattha” przywołuje grunge’owe skojarzenia. Niepokoi tykająca gitara w „...lun yolina un yolina thu Dar-davogh…”. A jakby tego było mało, to na koniec dostajemy spokojny koniec w postaci bardzo eksperymentalnego „Hoxathilag”. Mimo tego, że od nagrania tych utworów minęło dziesięć lub więcej lat, brzmią one intrygująco i ciekawie. Nie słychać upływu czasu. I ma na to wpływ nie tylko to, że materiał zmiksowano dopiero w tym roku.

Blisko osiemdziesiąt minut trwa ten album. Nie jest to łatwa podróż. By w nią ruszyć, trzeba mieć nastrój odpowiedni do słuchania tego albumu. Trzeba w nią wejść. Ale gdy już się osiągnie ten stan, to ta muzyka powinna przynieść sporo przyjemności. Ta transowość i hipnotyczność muzyki ma coś w sobie z Kaszpirowskiego. A zatem: adin, dwa, tri...

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load