Recenzje

2018-11-19
The Smashing Pumpkins - "Shiny And Oh So Bright - Vol. 1..."
3/4 oryginalnego składu The Smashing Pumpkins nagrało album "Shiny And Oh So Bright - Vol. 1/LP - No Past, No Future, No Sun".
Wykonawca: The Smashing Pumpkins
Wytwórnia: Mystic Production
Rok wydania: 2018

Rok 2018 zostanie zapisany w historii The Smashing Pumpkins na honorowej karcie. To nie do wiary, ale mija 18 lat od rozpadu złotego składu zespołu, a Siamese Dreams obchodzą swoje 25 urodziny. Billy Corgan ewidentnie porządkuje kreatywny chaos, jaki roztoczył dookoła siebie w ostatnich latach. Podsumujmy: najpierw Zwan i najnudniejszy album w historii mainstreamowego alt-rocka, czyli Mary Star of the Sea. Potem „powrót” The Smashing Pumpkins i równie nieudany Zeitgeist. Następnie projekt Teargarden by Kaleidyscope i dwa ostatnie albumy Oceania i Monuments to an Elegy – przyjęte bardzo umiarkowanie, żeby nie powiedzieć, źle. Zarzucano Billy’emu przerost ego nad treścią, brak wizji, chaotyczne eksperymentowanie i łagodzenie brzmienia zespołu. Za mało The Smashing Pumpkins w The Smashing Pumpkins; dosłownie i w przenośni. Coś należało z tym zrobić.

I wtedy to coś musiało Corganowi zaświtać w głowie, gdyż sprawiło, że wyciągnął ręce do starych znajomych. Jego gest odrzuciła co prawda D’arcy Wretzky, ale James Iha i Jimmy Chamberlain podjęli wyzwanie. Razem z Jeffem Schroederem i Jackiem Batesem (syn Petera Hooka) na basie ruszyli w triumfalną trasę uświetniającą 25 urodziny Siamese Dreams, ich najważniejszego albumu. Co najciekawsze, obok starego materiału i wielu zaskakujących coverów, zespół zaprezentował zupełnie nową piosenkę „Solara”, zapowiadającą nowy album. A w zasadzie serię albumów, o czym świadczy ‘Vol. 1’ w tytule. Za produkcję albumu odpowiada Rick Rubin (wcześniej pomagał w doskonałym Adore), co w zasadzie nic już dziś nie oznacza, poza tym, że brzmi poważnie i prestiżowo. Czy poza przerośniętym tytułem album ten może stać się dla The Smashing Pumpkins nowym początkiem?


Odpowiedź brzmi: zobaczymy. Krążek trwa niewiele ponad 30 minut, co staje się już modą na rynku muzycznym. Jak doskonale wiemy, long playe Pumpkins zawsze były wyjątkowo długie (podobnie jak Soundgarden), eksplorując granice objętości płyty kompaktowej. Tymczasem, raptem 8 piosenek, które aż proszą się o dalszy ciąg, zupełnie jak wciągający serial. Tak, płyta jest lekka i przyjemna, bez poligonu doświadczalnego i natchnionych wizji. To stare dobre The Smashing Pumpkins które wszyscy lubimy (no, większość z nas). To warkotliwe riffy gitary Jamesa Iha i miauczący głos Billy’ego Corgana. To te same triki i patenty, jakie pamiętamy z lat 90-tych: „Solara” to ten sam ciekły hałas jaki opatruje „Cherub Rock”, a „Silvery Sometimes (Ghosts)” to kopia melodii i nastroju „1979”. Czy był to zabieg celowy czy podświadomy, wie tylko Billy Corgan. Tylko czy znajdzie się śmiałek, który go o to zapyta?

Niby to nic nowego, a jednak nowego albumu Pumpkins słucha się z przyjemnością. To spacer po znajomych, dawno nie odwiedzanych okolicach, w których pokładamy wiele wciąż żywych wspomnień. Mimo iż pod kątem artystycznym Billy Corgan zagrał ewidentnie na bezpieczną modłę, to wciąż są to nuty, słowa i nastroje, które przemawiają tym samym czarem, co 25 lat temu. To wciąż jest muzyka dla dziwacznej młodzieży, która lubi wyrażać się drogami kreatywnej destrukcji i słowami-kluczami. W porównaniu do Oceanii i Monuments, nowy album (jak go właściwie nazywać?) wypada grzecznie i komfortowo, ale przede wszystkim rozbudza apetyt na więcej. Jaka idea przyświeca zatem Shiny and Oh So Bright? Czy jest to tylko powrót do starego brzmienia, czy też fragment szerszej układanki, której sens poznamy, gdy już wszystkie elementy będą na miejscu?

Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load