Recenzje

2018-11-30
Virgin Snatch - "Vote Is A Bullet"
Okładka płyty już na dzień dobry zapowiada nam, czego się możemy spodziewać. Trupia czaszka, garnitur, a wokół głowy okrąg z gwiazd. Może kojarzyć się z aureolą wokół głowy Matki Boskiej. Ale biorąc pod uwagę wydźwięk płyty, powinniśmy się skłaniać ku drugiemu znaczeniu takiego okręgu – widzimy go przecież na fladze Unii Europejskiej.
Wykonawca: Virgin Snatch
Wytwórnia: Mystic Production
Rok wydania: 2018

Jeśli ktoś jeszcze miałby wątpliwości, to po intrze powinien się ich pozbyć. W nim słyszymy fragmenty różnych przemówień. A jeśli jeszcze w głowie rodziłyby się jakieś pytania, to utwór „G.A.W.R.O.N.Y.” wszystko rozwiewa. Pierwszy w karierze zespołu utwór w języku polskim. Zaczyna się od początku przemówienia Lecha Wałęsy w amerykańskim Kongresie w 1989 roku – słów „My naród”. Jak można było się spodziewać, wśród fanów zespołu rozgorzała dyskusja na temat tego otwarcie politycznego utworu. I – jak też można było przewidzieć – są to reakcje skrajne. Temat „muzyka a polityka” to temat na osobny elaborat, więc nie tracąc czasu na opowiadanie się po jednej ze stron, napiszę, że utwór ma w sobie chwytliwość, a refren można chóralnie zaśpiewać.

W tym wszystkim możemy zapomnieć, że mamy do czynienia z szóstym krążkiem krakowskiego zespołu. A na niej mamy też inne utwory. Więc zaczynając od końca, mamy ponad dziesięciominutową kompozycję „We Are Underground” - spokojny początek, potem moc, a następnie krajobrazowy, pejzażowy podkład. A na tym podkładzie metalowa gra – im dalej, tym bardziej agresywna. Wychodzi z tego w sumie pompatyczne zakończenie. A utwór bardzo dobrze się broni.


Zwraca też uwagę przedostatni utwór - „Antipodes”. Po początku mógłbym napisać, że to ciężka, metalowa, powiedzmy że „ballada”. Ale oprócz metalu mamy też melodyjny głos do spokojnych podkładów. A i gitara akustyczna się pojawia. Więc ballada bez cudzysłowu.  A poza tym metal. Thrashowy jak w tytułowym utworze z płyty. Trochę melodyjny jak w „Face in the Dirt” (mamy tu i growl i krzyk i melodyjny głos). Posępny, groźny jak w „Swarm of Wild Bees”. Najpierw mocny, a potem szybki w „Ineffective Grand Gestures”. I ciężki w „Defending the Wisdom (Wisdom to Thrive)”.

Krótko pisząc: dobra, solidna płyta. Nie zrewolucjonizuje ona twoich przekonań. Chyba, że jesteś fanem Virgin Snatch i równocześnie uważasz, że zespół ten nie powinien się wypowiadać na tematy polityczne. Wtedy może do tego dojść. Choć może to też oznaczać, że nie wsłuchiwałeś się dotąd dokładnie w angielskie teksty z wcześniejszej twórczości kapeli.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load