Recenzje

2018-12-07
Lorien - "Sny Moje"
„Sny moje” to płyta zespołu Lorien. Chcę to podkreślić, by nie pomylić nazwy tego zespołu z nazwą innego zespołu nazywającego się Lorein. A album dopełnia procesu powrotu kapeli, która reaktywowała się w 2013 roku po kilku latach przerwy.
Wykonawca: Lorien
Wytwórnia: Lorien
Rok wydania: 2018

Twórczość zespołu Lorien jest określana jako rock gotycki. Po przesłuchaniu płyty „Sny moje” dochodzę do wniosku, że to rock gotycki bardzo szeroko rozumiany. I nie jest to zarzut. Najbardziej gotycko brzmi tytułowy utwór z albumu. Bardzo przypomina brzmienie Closterkellera – klimatem i głosem wokalistki. Jest mrocznie i mocno. Mrocznie prezentuje się też jeden z trzech utworów na płycie śpiewanych po angielsku - „Faith-Healer”. W nim połączenie wokali Ingi Habiby pod koniec utworu przywołuje w myślach Lisę Gerrard.

W album wchodzimy spokojnie, co nie znaczy usypiająco dwoma utworami: „I don’t” i „Mów do mnie”. Ten drugi z orientalnym posmakiem. Kompozycji z orientalnymi, bliskowschodnimi klimatami jest więcej. M.in. bardzo dobre utwory: „Miasto tonie” i „Porzucone”. Pierwszy z nich – dynamiczniejszy. Drugi – mroczniejszy. W obu utworach zwracają uwagę lira korbowa i skrzypce. Przewijają się one przez album. Dodają atrakcyjności, bo częstotliwość ich pojawiania się na albumach z muzyką rockową nie jest znów aż tak częsta. Na obu tych instrumentach gra Krzysztof Szmytke.


Wskazać należy też dwa najbardziej piosenkowe fragmenty albumu. Są nimi „Ciało na pół” oraz „Stop wojnie”. Zatrzymując się przy „Stop wojnie”, trzeba napisać, że ta kompozycja i utwór „Porzucone” mają teksty mówiące o problemach na świecie. Zwłaszcza słowa „Porzucone” zwracają uwagę. Najmocniejszym – jeśli chodzi o natężenie muzyczne – utworem jest zaś „45” (utwór po angielsku).

Płyta jest godna polecenia. I to nie tylko fanom rocka gotyckiego. Ci, którzy na słowa „rock gotycki” chcieliby uciekać, niech tego nie robią. Ten album namalowany został różnymi barwami i stanowi on ciekawy obraz. Czuć w tym wszystkim dojrzałość.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load