Recenzje

2018-12-21
Opeth - "Garden Of The Titans "
Szwedzki Opeth wydał album koncertowy podsumowujący światowe tournee promujące album "Sorceress".
Wykonawca: Opeth
Wytwórnia: Mystic Production
Rok wydania: 2018

Dwa lata zajęło Opeth objechanie świata wraz z trasą koncertową świętującą wydanie Sorceress, ich najświeższego albumu. Mimo iż płyta ma już dwa lata, nadal nie traci, a wręcz zyskuje, kolejnych sympatyków. To bogaty w dźwięki krążek, na którego odkrycie nigdy nie jest za późno. Szwedzcy prog-metalowi giganci zagrali w ramach tej trasy w wielu malowniczych miejscach, w tym także w Polsce na pierwszej edycji festiwalu Prog in Park w Warszawie. Jednakże, z całą sympatią do amfiteatru w Parku Sowińskiego, Red Rocks Amphitheatre w górach Kolorado jest bardziej imponującym miejscem. To otwarta przestrzeń muzyczno-teatralna, zbudowana w naturalnym otoczeniu masywu skalnego w miasteczku Morrison, niedaleko Denver. W tym miejscu na codzień zamieszkuje niecałe 500 osób. Na czas koncertów, liczba ta wzrasta dwudziestokrotnie.

Muzyka Opeth lubi takie miejsca. Grywali już przecież zarówno w starożytnych rzymskich teatrach, jak i najbardziej znanych, londyńskich salach, takich jak Royal Albert Hall czy Shepherd’s Bush Empire. Wywodzą się z ciężkich odmian metalu, jakie w Szwecji i całej Skandynawii płyną we krwi. Jednak już od wielu lat ich brzmienie ulega stopniowej metamorfozie; w rzeczy samej, progresji. Mniej growlu, więcej klawiszy, mniej blastów, więcej melodii, mniej podwójnej stopy, więcej folku w nordyckim stylu. Opeth jest zaprzeczeniem trwania w miejscu, czegoś co jest zmorą przepastnego wora z napisem metal. Być może właśnie dlatego usiłują się z niego wydostać, chociaż się go nie wypierają; przecież głos Mikaela Akerfeldta przyprawia o dreszcze zarówno w growlu, jak i czystym śpiewie. Tak po prawdzie, wystarczy że Mikael jakkolwiek się odezwie, aby damskie serca go zapamiętały.


Występ Opeth w Red Rocks był im pisany. Dla zespołu z Europy, reprezentującym gatunek muzyki jakiego na codzień się w tej budzie nie grywa, to niebywałe osiągnięcie i triumf. Nie dziwi zatem, że Szwedzi przygotowali się do niego jak do matury, ślubu i maratonu jednocześnie. Materiał szlifowany na żywo od roku, dźwiękowcy z aparaturą na wysoki połysk, filmowcy uchwycający tą wyjątkową atmosferę – ciepła i elegancji, a jednocześnie powagi i podniosłości. W głosie Akerfeldta słychać poruszenie; nie chodzi o ilość ludzi, lecz o miejsce. To coś innego, to tu U2 zarejestrowało Under A Blood Red Sk; to Ogród Tytanów i piękna kulminacja trasy i nagroda za doskonałą płytę. To dobry powód, aby z dumą wykuć swoje podobizny w skale, tak jak Deep Purple na In Rock; tego wieczoru, zostawili po sobie niezapomniane wrażenia na wszystkich zgromadzonych tam widzach.

Pod kątem materiału słyszymy mniej więcej to samo, co usłyszeliśmy w Parku Sowińskiego. To mieszanka kompozycji „starych, nowych, i tych pomiędzy”.  To ciężkie riffy „Sorceress” i growl „Ghost of Perdition”. To psychodeliczne „The Wilde Flowers” oraz triumfalne, monumentalne „Deliverance”. To piekielnie mroczne „Heir Apparent”, ale i przepiękne „In My Time of Need”, gdzie śpiewający głos Akerfeldta delikatnie się łamie; a tym samym, wygrywa muzyka na żywo, gdzie element ludzki jest kwintesencją piękna i wyjątkowości sytuacji. Słuchając tego krążka można „zobaczyć” ten koncert, nawet bez sięgania do DVD. Publiczność reaguje znakomicie, zespół chociaż przejęty gra podwójnie dobrze, a typowa dla Akerfeldta konferansjerka dopełnia ciepła wieczoru. To wygrana zespołu Opeth, ale też punkty dla muzyki metalowej, która potrafi nie tylko uderzyć mocą, ale i zaczarować pięknem.

Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load