Recenzje

2012-11-22
Siekiera - "Nowa Aleksandria (Reedycja)"
Dwupłytowa, zremasterowana reedycja jednego z najważniejszych, polskich albumów wszech czasów.
Wykonawca: Siekiera
Wytwórnia: MTJ
Rok wydania: 2012

"Nowa Aleksandria" Siekiery od 26 lat budzi niekłamany zachwyt. Album był bardzo udaną próbą przeniesienia na polski grunt wszystkiego, co było najlepsze w zachodniej muzyce nowofalowej oraz post-punkowej i wymieszania tego z ogromną dawką, rodzimych, polskich emocji tkwiących korzeniami w szarej, beznadziejnej atmosferze połowy lat 80. Beznamiętność oraz chłód bijący z tych kompozycji wprost porażały i nadal robią ogromne wrażenie na słuchaczu. Do tego dochodziły niezwykłe, poetyckie, surrealistyczno-socjologiczne teksty autorstwa Tomasza Adamskiego.

Od lat krążyły w Internecie i na domowej roboty kasetach bootlegi z nielicznych koncertów "nowofalowego" wcielenia Siekiery. Na reedycji "Nowej Aleksandrii" zamieszczone zostały fragmenty dwóch występów: z Jarocina 1985 ("Misiowie Puszyści") oraz festiwalu Róbrege 1985 ("Misiowie Puszyści", "Bez Końca", "Jest Bezpiecznie" i niepublikowany nigdzie utwór instrumentalny). Utwory brzmią bardziej transowo i surowo niż na "Nowej Aleksandrii", choć nadal utrzymany jest ich apokaliptyczny klimat (posłuchajcie "Misiów Puszystych" z Jarocina).

Na wydawnictwie tym znalazły się jeszcze dwa dodatkowe bonusy. Pierwszym z nich jest nigdy niepublikowana kompozycja "Serce", a drugim - pięć utworów z "Nowej Aleksandrii" w wersjach demo zarejestrowanych w puławskim Domu Chemika w 1985 roku. "Serce" z powodzeniem mogłoby trafić na "Nową Aleksandrię", choć w tej wersji słychać jeszcze echa pierwszego, punkowego wcielenia Siekiery, zaś wersje demo zarejestrowane w Domu Chemika pokazują utwory z "Nowej Aleksandrii" w bardziej surowych, chłodnych i transowych wersjach niż w oryginałach.

Dzięki tej reedycji "Nowa Aleksandria" stała się w końcu dziełem kompletnym, pozwalającym docenić wielkość tego wydawnictwa i wyjątkowość oraz niepowtarzalność Siekiery, zarówno jako artysty studyjnego, jak i koncertowego.

Autor: Grzegorz


End of content

No more pages to load