Recenzje

2019-04-24
Blindead - "Niewiosna"
Rewolucyjne zmiany personalne, nowa płyta i jednocześnie - nowe rozdanie. Blindead w wersji trio plus, prezentuje swoje odmienione oblicze.
Wykonawca: Blindead
Wytwórnia: wydawnictwo własne
Rok wydania: 2019

Pomorską grupę tworzą dziś gitarzysta Mateusz Śmierzchalski, perkusista Konrad Ciesielski oraz odpowiedzialny sample i elementy elektroniczne Bartosz Hervy. Uszczuplenie składu o połowę, to zmiana nie tylko konstelacyjna, ale i przesunięcie muzycznych akcentów. Jak w tej sytuacji się odnaleźć? W tej konfiguracji panowie zamknęli się w kaszubskiej chacie i stworzyli w ciągu kilku dni zupełnie nowy materiał, tytułując go „Niewiosna”. O ile bez dodatkowej gitary, czy basu jeszcze sobie jakoś można poradzić, o tyle bez wokalu – tak ważnego w dwudziestoletniej historii zespołu – już nie za bardzo. Do procesu twórczego zaproszony został Nihil, czyli Michał Kuźniak – frontman śląskiej Furii. To człowiek, który odznacza się nie tylko charakterystyczną barwą głosu, ale i własnym sznytem literackim. Słychać to już w otwierającym płytę utworze tytułowym, w którym ambonowy głos Nihila sytuuję czas akcji (Rok dziewiętnasty, wiek dwudziesty pierwszy), by dalej przenieść się w rozważania na poziomie około religijnym (Jezus Chrystus - jego ciało/Symbol jego ciała – opłatek/Ludzie nie przestali/Tylko on teraz leży na patenie pokruszony/Biały/I teraz różnica jest taka/Że on jest nosem wciągany), a w drugiej zwrotce również egzystencjalnym.


Muzycznie słychać natomiast efekt roszad wśród instrumentalistów. Na pierwszy plan wysunęły się bowiem efekty i soundscape’y Hervy’ego, a gitary i bębny pozostają nieco dalej. To, co się jednak nie zmieniło, to swoista mantryczność i ciężar kompozycji. Kolejny utwór „Niepowodzenie” wkręca mimowolnie w trans, zaś tekst Nihila równie mocno wbija się w pamięć, co w przypadku poprzednika. Trudno też nie ulec jego zachęcie do gry słów(Niepowodzenie za niepowodzeniem/Ale posłuchaj co się stanie/Jeśli to niepowodzenie będzie powtarzane/Niepowodzenie).Prawdziwym kolosem jest natomiast kawałek „Potwór się rodzi”, który skradając się, przechodzi przez blindeadową kotarę gitar do plemiennych bębnów Ciesielskiego i różnych noise’owych wykrętów Hervy’ego, by zakończyć się mglistą, apokaliptyczną zawiesiną. Na tym tle nieco zaskakująco prezentuje się „Ani lekkomyślnie, ani bezboleśnie”, która miesza noise z brzmieniami, przypominającym dokonania Roba Zombiego. Siedem i pół minuty takiego industrialnego soundtracku z pędzącego pociągu, to swoista próba dla słuchacza. Po niej już tylko zamykająca i podsumowująca całość grobowa „Wiosna”.

„Niewiosna” to próba udana, choć ryzykowna. Nie wszyscy pewnie przyjmą Blindead w takiej postaci. Pierwszy krok jednak został zrobiony. Teraz pozostają koncerty, które w nowej formule mogą okazać się jeszcze ciekawszym doświadczeniem.

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load