Recenzje

2019-05-13
Kasai - "Equals"
Katarzyna Piszek – bo to o jej płycie będzie mowa – współpracowała już m.in. z Moniką Brodką, Arturem Rojkiem, Anią Dąbrowską, Noviką, Pauliną Przybysz czy Edytą Górniak. Teraz przyszedł czas na przedstawienie swoich kompozycji. Jest to pierwsza solowa płyta artystki kryjącej się pod pseudonimem Kasai.
Wykonawca: Kasai
Wytwórnia: Wydawnictwo Agora
Rok wydania: 2019

Odpowiedź na pytanie o różnorodność materiału możemy odhaczyć już po pierwszych trzech utworach. Na dzień dobry bardzo przestrzenne, pejzażowe „Skyline” z ludowo brzmiącym chórem. Druga na płycie jest bardzo rytmiczna kompozycja (bit robi robotę) podszyta symfonicznym brzmieniem i orientalnymi wtrętami w wokalu - „Selfservice”. I trzecia – fortepianowa ballada „Impostor”. Nieźle.

W utworach czuć elegancję, np. w „Sun Spirit”, którego początek kojarzy mi się z czołówką „Z Archiwum X”. Słyszymy tu i żywe instrumenty, delikatną elektronikę i symfoniczne dźwięki. Bardzo różnorodny i intrygujący utwór z tajemniczym nastrojem niepokoju. Bardzo jasny punkt albumu. Kącik żywszych kompozycji tworzą „Eyes Made of Glass” i „Salvages”. Pierwsza z nich – bardzo ładna. Subtelna i przestrzenna klubowa elektronika. A w drugiej powoli uwalnia się energia. Prowadzeni przez dźwięki dochodzimy do momentu dołączenia perkusji i uwolnienia się rzeczonej wcześniej energii. A jeszcze pod koniec na chwilę na pierwszy plan wychodzi gitara.


W „Quibble” ważną rolę odgrywa perkusja. Najpierw towarzyszy agresywnym, urywającym się elektronicznym dźwiękom (do tego dochodzą jeszcze dźwięki fortepianu). Ten brud przenika się ze spokojniejszymi momentami. Końcówka utworu to już swobodne granie i też perkusja w roli głównej. Zamknięcie płyty to kolejna na niej kompozycja z przestrzenną, nastrojową elektroniką. W „Kim” mamy też budowanie napięcia, bo nie ma tutaj jednostajnie spokojnych elektronicznych dźwięków.

Bardziej elektroniczne i eklektyczne kompozycje przeplatane są fortepianowymi balladami: „Impostor”, „Epiphany”, „Vision Quest”. Mamy też jeszcze jedną kompozycję z fortepianem w roli głównej - „Self-Destruction Mode”. Instrumentalna, ale z wtrętami w tle. A to jeszcze nie koniec, bo w „Kim” po nieco pięciu minutach kompozycji następuje kilkadziesiąt sekund przerwy. A po przerwie – epilog albumu z fortepianem i głosem Kasai. A skoro przy głosie jesteśmy, to płyta ukazuje, że brzmi on bardzo dobrze i w subtelnych, fortepianowych balladach i w żywszych, elektronicznych kompozycjach. Czarujący wokal będący wartością dodaną jest kolejnym argumentem, by napisać o dobrym, nawet bardzo dobrym poziomie tego debiutanckiego albumu.

Gdybym miał opisać „Equals” w trzech słowach, to brzmią one tak: Przestrzeń. Różnorodność. Przyjemność. Po wyjaśnieniu pierwszych dwóch słów pozostało jeszcze wyjaśnienie trzeciego. Otóż bierze się ono stąd, że słuchanie tej płyty, jej dźwięków przynosi naprawdę dużą przyjemność. A do tego intryguje.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load