Recenzje

2012-12-01
How To Destroy Angels - "An Omen EP"
Druga ep-ka How To Destroy Angels - istniejącego od ponad roku projektu Trenta Reznora z Nine Inch Nails.
Wykonawca: How To Destroy Angels
Wytwórnia: Sony Music
Rok wydania: 2012

"An Omen EP" rozczarowuje. 6 utworów, które znalazły się na tym wydawnictwie brzmi jak niedokończone szkice utworów, które mogłyby trafić na jedną z płyt Nine Inch Nails. Brakuje tu energii, życia, a w części kompozycji - także pomysłu. Otwierający wydawnictwo, najbardziej melodyjny i najlepszy na "Omen EP" utwór "Keep It Together" wciąga i rozpala nadzieję słuchacza na równie dobry ciąg dalszy. Utwór płynie powoli, ciekawy podkład robi ciepły, nieco erotyczny śpiew Mariqueen Maandig - prywatnie żony Reznora, który w tej kompozycji też dorzuca wokalne "trzy grosze". Niestety dalej dzieje się niewiele ciekawego. "Ice Age" to pseudofolkowe brzdąkanie na gitarze akustycznej - bardziej żart niż poważny utwór. "On The Wing" brzmi jak demo jednego z utworów NIN z albumu "Downward Spiral". Odrobinę uśmiechu zadowolenia na twarzy słuchacza wywoła na pewno mroczny, ambientowy "The Sleep Of Reason Produces Monsters", ale zamykające płytę kompozycje "The Loop Closes" i "Speaking In Tongues" to znowu bylejakość i nuda. Ostatnia z tych piosenek to elektroniczny chaos i kakofonia dźwięków. Ciężko to wysłuchać do końca.

Zastanawiam się nad sensem wydania "An Omen EP". Jeśli miała to być kolejna wizytówka How To Destroy Angels - wyszła "kaszana". Jeśli Reznor chciał pokazać, że potrafi robić rzeczy jeszcze bardziej eksperymentalne to też mu się za bardzo nie udało. W Nine Inch Nails eksperymenty brzmiały o niebo lepiej. Potraktujmy więc "An Omen EP" jako zapowiedź debiutanckiego albumu tego projektu i wstrzymajmy się z ferowaniem ostatecznych wyroków.

Autor: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load