Recenzje

2019-05-31
Natalia Sikora - "Ailatan"
Ailatan. Czyli Natalia pisane wspak. Album z autorskimi kompozycjami Natalii Sikory.
Wykonawca: Natalia Sikora
Wytwórnia: Wydawnictwo Agora
Rok wydania: 2019

W zeszłym roku wydała płytę „Tribute To Mira Kubasińska”. Znana jest też z interpretacji utworów Janis Joplin. Piosenkarkę tutaj wspomaga jej zespół, a także Dariusz Kozakiewicz – gitarzysta Perfectu. Teksty napisała osobiście Natalia z jednym wyjątkiem.

Zaczyna się bardzo obiecująco utworem „Ostrożnie, to moje serce”. To jest ten wyjątek tekstowy – słowa piosenki napisał Marek Gaszyński. Bardzo ładny, energetyczny, z bluesowym posmakiem. To, że mamy połączenie bluesa i klasycznego rocka, nie jest zaskoczeniem, biorąc pod uwagę wcześniejsze dokonania Natalii. Dołączono jednak też do tego coś z wachlarza lat osiemdziesiątych. Generalnie unosi się nad albumem retroklimat. Najlepiej wypadają „Kto kocha” (pozytywna brzmieniowo, rockowa, a wręcz bigbandowa (to efekt dęciaków), dopełniona pod koniec ostrzejszą gitarą), „Kula” (klasyczny rock z pokazaniem pazura w postaci ostrzejszych riffów)  i „Przecież mnie znasz” (bardzo ładna ballada, w której głos "robi" dobrą robotę).


Po drodze nierzadko trafiamy na początkach utworów patent, który można opisać następująco: głos, towarzysząca mu gitara (najlepiej akustyczna) i tyle. Tak zaczynają się choćby „Echo” czy „Przecież mnie znasz”. Skoro już jesteśmy przy roli instrumentarium, to różna ona bywa na tej płycie. W utworze „W ogniu” część instrumentalna jest przyjemna, ale jednocześnie niewiele wnosi. Taka muzyka tła. Na plus można zaś zaliczyć część instrumentalną w „Kuli”. Z innych uatrakcyjnień muzycznych mamy przebijającą się elektronikę w wspomnianym wcześniej poprockowym „W ogniu” mającym w sobie jednakże dawkę patosu. W „Fatamorganie” przybiera zaś ona organowy, psychodeliczny odcień, a gitara staje się dodatkiem. Do balladowych utworów możemy zaliczyć „Tu Blues!” czy „Echo”.

Po kilku przesłuchaniach albumu dalej mam jednak wrażenie, że trochę ten album przelatuje przez uszy. Niektóre kompozycje są bardzo fajne, ale czegoś w nich brakuje. Miłe dla ucha, ale tylko tyle. Najmocniejszym punktem płyty jest głos Natalii Sikory. Drapieżny, skupiający na sobie uwagę, z bardzo dużymi możliwościami.

„Ailatan” to album, którego się słucha z przyjemnością. Pojawiający się od czasu do czasu "pazur" uatrakcyjnia jego słuchanie. Podobnie głos Natalii Sikory. Ale pozostaje też wrażenie, że mogłoby być mniej ot tak sobie przelatujących kompozycji.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load