Recenzje

2019-09-02
Różni Artyści - "Janerka Na Basy I Głosy"
"Janerka Na Basy I Głosy" to niezwykły hołd polskich artystów dla twórczości Lecha Janerki. Płytę ocenił dla nas Marcin Knapik.
Wykonawca: Różni Artyści
Wytwórnia: Antena Krzyku
Rok wydania: 2019

Basy, głosy i nic więcej. Nie wiem, czy wyszło tak celowo, czy to zrządzenie przypadku, ale ta płyta staje się dodatkowo rodzajem podkręcenia napięcia przed nową płytą Lecha Janerki. Artysty, który zawstydza zespół Tool, jeśli chodzi o długość przerw między wydawaniem albumów. W ich przypadku stanęło na 13 latach. Na nową płytę pana Lecha czekamy lat czternaście. I jeszcze trochę poczekamy. Zapowiadana była na jesień tego roku, ale podczas lipcowego koncertu Janerki w Krakowie (świetnego zresztą, artysta w bardzo dobrej formie) padła data: wiosna przyszłego roku. Zobaczymy, jak to będzie. Przynajmniej mamy dwa nowe utwory (a w zasadzie to nawet trzy, do czego dojdziemy). Ale zanim nadejdzie płyta Janerki, to wcześniej wyjątkowy ukłon w jego kierunku.

Album ten wpadł w moje ręce podczas zakupów płytowych, jakie poczyniłem w Katowicach podczas trzeciego, ostatniego dnia OFF Festiwalu (bo festiwale to nie tylko koncerty). Już sama okładka autorstwa Alicji Białej zapowiada coś nietuzinkowego – polska wariacja okładki „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” The Beatles. Dobór utworów nie jest zestawieniem największych oczywistości z twórczości Janerki. Przypominane są też utwory mniej znane. Całość projektu opiera się na dwóch filarach.

Bas – instrument, na którym gra Janerka. Tutaj grają na nich pomysłodawcy projektu – Małgorzata Tekiel i Piotr Pawłowski. Bas jest instrumentem niedocenionym. Zwykle basista stoi sobie tak z boku, nie wybija się na pierwszy plan. Aranże, jakie słyszymy na tej płycie uświadamiają, że z tego instrumentu można wycisnąć bardzo, bardzo dużo. Zbudować, przedstawić utwór na nowo. Pokazać jego różne strony. Daje to świetne efekty w połączeniu z drugim filarem – głosy. Katarzyna Nosowska, Wojciech Waglewski, Pablopavo – twórcy, w których przypadku często mówimy o poetyckości tekstów ich utworów. Marcin Świetlicki – poeta, ale również osoba łącząca swoją twórczość z przekazem muzycznym. Kłaniają się oni Janerce, śpiewając jego teksty. Przy tym zestawie hołd staje się jeszcze bardziej wyjątkowy. Do tego dziennikarz muzyczny i muzyk – Jarosław Szubrycht, wokalistka zespołów Post Regiment i Pochwalone – Nika, Lena Romul oraz Chór Piór w utworze „Bez kolacji”, a w jego składzie m.in. Świetlicki, Szubrycht, Leszek Gnoiński i Wojciech Bonowicz.


Interpretacje utworów Janerki intrygują, a czasem także zaskakują. „Wieje” będący w oryginale dość przyjemnym w brzmieniu utworem tutaj brzmi ascetycznie, trochę niepokojąco, czemu towarzyszy głos Katarzyny Nosowskiej. Kapitalnie wypada mroczne „Ur” śpiewane przez Jarosława Szubrychta. Świetnie brzmi „Śmielej” z wokalem Wojciecha Waglewskiego i ze sprytnie wplecionym fragmentem tekstu „Jezu, jak się cieszę”. Nika dodaje punkowego sznytu do „Epidemii epilepsji” oraz „Ewolucja, rewolucja i ja”. Marcin Świetlicki dorzuca swoją charyzmę do „Klusa Mitroha”, „Nie jestem z nikim” (ta przeróbka też mnie ujęła) i „Wszyscy inteligentni mężczyźni idą do wywiadu”. Pablopavo, czyli Paweł Sołtys dorzuca swoje cegiełki i solo („Ta zabawa nie jest dla dziewczynek”) i w duetach: z Leną Romul („Opar”) i z Niką („Ogniowe strzelby”).

A na koniec czeka jeszcze niespodzianka – „Pili”, czyli premierowa miniaturka Lecha Janerki, który udzielił błogosławieństwa twórcom tej płyty. Bohaterem utworu jest zaś Marcin Świetlicki, więc jeszcze ładniej się to wszystko wiąże ze sobą. Jeśli ktoś chciałby posłuchać innych instrumentów niż bas, to jest to jedyna kompozycja na albumie z innymi instrumentami. A przy okazji płyta przypomina po raz enty, jaką moc mają teksty Janerki. I jak są nadal aktualne. Biorąc to pod uwagę, trudno dziwić się panu Lechowi mówiącemu o problemie z pisaniem tekstów, skoro teksty o aktualnej rzeczywistości napisał trzydzieści lat temu.

Basy, wykonawcy, interpretacje utworów – połączenie przyniosło godny hołd dla wielkiego twórcy. Hołd będący „czystym wyrazem żywej miłości”, że pozwolę sobie zacytować słowa z książeczki dołączonej do płyty. I to słychać i czuć.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load